Alkomat Franki

Powiem otwarcie, sytuacja w której całą rodziną poruszmy się naszym samochodem, a ja zasiadam na miejscu pasażera zdarza się wyjątkowo rzadko. Na tyle rzadko, że budzi zawsze zdziwienie i niepokój pasażerów z tylnej kanapy, czyli naszych dzieci. W zeszłym tygodniu umówiłem się z Miszą, że wracając ze szkoły Kontynuuj czytanie

Mistyczna cisza

Sobotni poranek. Misza pojechała do ojca pomóc w sprzątaniu mieszkania, a ja zostałem sam z trójką dzieci. Tak, z trójką! Nocowała bowiem u nas Karola. Dziewczyny same wzięły się za szykowanie śniadania i zrobiły ,,kanapki dla księżniczek”, czyli suche bułki ręcznie przepołowione z plasterkiem szynki na wierzchu (przepis Kontynuuj czytanie

Obiecywanki, połajanki

Wrzesień i październik jest u nas miesiącem urodzinowego wysypu. Praktycznie co weekend zaliczamy jakąś imprezę urodzinową. Finałem oczywiście są wspólne urodziny Zo i Frankiego. Jest to doskonała okazja dla nas rodzicieli, żeby trzymać nasze dzieci w karnym szachu. Nagrodą za dobre zachowanie może być obietnica pójścia na urodziny Kontynuuj czytanie

Dzień sukcesów

Minął weekend. Był to dla mnie jeden z wspanialszych weekendów od czasu kiedy się wprowadziliśmy do naszego nowego domu. Nigdzie nie musiałem się spieszyć, miałem dużo czasu by odrobić wszelkie domowe zaległości. Już piątek był zapowiedzią cudowności weekendu. Misza zabrała po szkole dzieci na ,,noc naukowców” do Uniwersytetu Kontynuuj czytanie