Zakup wart toastu

Dokonaliśmy z Miszą zakupu planowanego już… od ładnych kilku miesięcy. Nabyliśmy trzymetrowy chodnik na nasz korytarz. Można powiedzieć, że do tej inwestycji szykowaliśmy się od długiego czasu niczym minister Nowak do budowy autostrady. A ostateczną decyzję o wyborze koloru podjęliśmy w sklepie w ciągu 10 minut. Wczoraj obszyty Kontynuuj czytanie

Potfur na start

Ostatni weekend ferii. Na ich zakończenie gościliśmy w naszym domu kolegę Frankiego – Kubę, który u nas ,,unocował” (to jakże piękne określenie jest słowotwórczym wymysłem naszego syna). Następnego dnia żeby Franki z Kubą do spółki z Zo nie roznieśli nam mieszkania trzeba było zająć ich czymś i wymyślić Kontynuuj czytanie

Ferie z ferajną

Z utęsknieniem myślę już o przyszłości, kiedy to będziemy mogli wyekspediować nasze pociechy na całe ferie na zimowisko. Na razie męczymy się z nimi przez dwa tygodnie w domu. Niby nie jest tak źle, bo duża przestrzeń domu jeszcze im się nie znudziła i codziennie mają inne pomysły Kontynuuj czytanie