Szkolna euforia

Poniedziałek rano. Wcześnie rano. Zapowiadało się, że będzie ciężko. Powrót do szkoły po tak długim czasie przerwy chorobowej rodził moje obawy, czy nasze kochane dzieciaki uda się znowu przestawić na tor szkolnej rutyny. Tymczasem pełne zaskoczenie. Zo budzi się radosna i gotowa lecieć na skrzydłach  do szkoły. Franki Kontynuuj czytanie

Miłość nieokazana

Zo i Franki wrócili wczoraj do szkoły. Po przebyciu licznych chorób, strawieniu klikunastu gorączek i w wypiciu kilku litrów lekarstw na wszelkie dolegliwości oboje zostali doprowadzeni do jako takiego stanu, który kwalifikował ich jako zdolnych do wypełniania w całości obowiązku szkolnego. Jednak ze względów bezpieceństwa postanowiliśmy z Miszą Kontynuuj czytanie

Zima trzyma

Dla potomnych. Postanowiłem umieścić w tym miejscu zdjęcie z dzisiejszego mojego spaceru z Zo. Gdyby ktoś po latach chciał sprawdzić co takiego ciekawego robiliśmy na przednówku wiosny, to poniższe zdjęcie będzie świadczyło samo za siebie. Co robiliśmy? Lepiliśmy bałwana.

Piszemy scenopis

Nasze dzieci już czwarty tydzień siedzą na chorobowym w domu. Po fali gorączek z początku tego tygodnia od wczoraj stan zdrowia się nieco ustablizował. Niestety stan ozdrowienia przekłada się na większą aktywność fizyczno-motoryczną naszego potomstwa. A wiadomo, dzieci po miesięcznym siedzeniu w domu  z nudów po prostu chodzą Kontynuuj czytanie

Patrząc z okna

Nie lubię już zimy. Im starszy się staję tym moja niechęć wzrasta. Będąc dzieckiem cieszyło mnie lepienie bałwana, jazda na sankach, później na nartach. Teraz spoglądając na opady śniegu za oknem dręczę się myślami czy rano samochód odpali i ile kilogramów białego paskudztwa będę miał do odgarnięcia przed Kontynuuj czytanie

Pieczemy babeczki

W domu mamy prawdziwy szpital. Zo już trzeci tydzień przechodzi rekonwalescencję po obustronnym zapaleniu ucha. Franki co prawda kaszlał i churchlał, ale po rutynowej inspekcji przeprowadzonej w ośrodku zdrowia został zakwalifikowany do niegroźnej odmiany lekko podziębionych. Natomiast Miszę to zwaliło doprawdy z nóg. Po prostu padła na posterunku. Kontynuuj czytanie

Zadanie dla mamy

Przyznam się, że tylko dzięki uporowi Miszy nasza Zo osiąga jakieś postępy w nauce w szkole. To głównie Misza śleczy nad naszą pierworodną i wymusza na niej robienie zadań domowych. Co więcej sama wymyśla dodatkowe ćwiczenia, które mają pomóc Zo w nauce i w przygotowaniach do sprawdzianów. Bywa, Kontynuuj czytanie