Czas na rower

Nareszcie można było wyciągnąć z garażu rowery, odkurzyć, nasmarować i napompować im opony. W niedzielę zacząłem przygotowywać się do pierwszej w tym roku jazdy. Niestety z powodu przeziębienia Franki nie mogł uczestniczyć w inauguracji sezonu rowerowego. Wycieczkę urządziliśmy więc we dwoje: Zo i ja. Pojechaliśmy na festyn parafialny, Kontynuuj czytanie

Życie jest cool

W niedzielę była ładna ciepła pogoda. W sam raz na spacer, albo marsz. A skoro był organizowany marsz dla życia, nie mogło nas na nim zabraknąć. Pojechaliśmy więc do miasta i staliśmy się uczestnikami tego wielkiego, radosnego marszu. Franki był najmniej z nas szczęśliwy, bo cały czas narzekał, Kontynuuj czytanie

Dzieci z pomysłami

Wspominałem już wcześniej (,,Piszemy scenopis” i ,,Być jak Pippi”), że nasza Zo żywi wyraźne zainteresowania sztuką teatralną. Nawet bardziej niż jako aktorka sprawdza się w roli organizatora przedstawienia, czyli reżysera, scenarzysty, scenografa i kostiumologa w jednym. Wystarczy jej rzucić hasłowo pomysł, aby przygotowała całą sztukę teatralną. Ostatnio inspiracją Kontynuuj czytanie