Dłuuugi weekend

To był na prawdę długi weekend. Od czwartku do niedzieli. Niestety pogoda pokrzyżowała nam liczne plany spotkań towarzyskich na łonie natury. Chłód i przelotne opady deszczu zatrzymały nas w domu. Choć w momentach przebłysku lepszej pogody staraliśmy się ruszać w plener. Bo ile można siedzieć w domu i Kontynuuj czytanie

Rowery, konie i rozkwaszony nos

Minął weekend wielu wrażeń. Pogoda jak w pełni lata, więc przez chwilę można się było poczuć jak na wakacjach. Weekend jednak zaczęliśmy bardzo nabożnie. W piątek nasze dzieci poszły do kościoła do spowiedzi, pierwszej od czasu komunii. Zosia była bardzo przejęta, choć denerwowała się, że nie zapamięta formułki, którą Kontynuuj czytanie

Małe kotki

Dawno nie wspominałem o naszym na wpół domowniku kotku, który nazwany poczatkowo Komandorem Mruczkiem, okazał się być ostatecznie Minią. Wbrew moim sceptycznym przewidywaniom Minia, która zaczęła się stołować na naszym tarasie ogródkowym, przetrwała zimową zawieruchę i przywiązała się do nas chyba już na dobre. Wraz z nastaniem wiosny Kontynuuj czytanie

Piknik w leśniczówce

To był wspaniały Dzień Dziecka. Pomni wydarzeń z lat ubiegłych postanowiliśmy zrezygnować z wszelakich imprez masowych oferowanych w ten weekend dzieciom. Żadnych spędów po darmowe paczki z ,,Biedronki”, wystawania w kolejce do kolejki jadącej do zoo. Nic z tych rzeczy… Tym razem było kameralnie. Któryś z rodziców z Kontynuuj czytanie