Wakacyjna infekcja

Wykrakałam. W poprzednim wpisie wspominałam, że czasem podczas letniego wypoczynku łapie nas jakaś infekcja, bo organizm nie jest w stanie gotowości bojowej. Nie musiałam długo czekać i mnie samą dopadła angina – jedna z cięższych infekcji gardła. Z dnia na dzień rozłożyło mnie na łopatki, okropny ból gardła, Kontynuuj czytanie

Wakacje

Pierwszy tydzień urlopu za mną i pierwsza część rekolekcji. Oraz „domowe przedszkole” – ten tydzień spędziłam w domu (i nad pobliskim jeziorem) z dziećmi. Nie tylko moimi: na kilka dni przyjechał kolega naszych synów, a do córeczki jej koleżanka. To był dobry, spokojny czas. Pełen wyzwań, ale przeżyty Kontynuuj czytanie

Wakacje

Trwa wakacyjny odpoczynek. W odpoczywaniu jest coś nieoczekiwanego. Zaczynają boleć zmęczone ręce, nogi. Gdy schodzi stres czuje się ból pleców, głowy. Czasami organizm skutecznie zaatakuje jakiś wirus, bo obniża się nasza „gotowość bojowa”. Jednak, gdy dobrze przeżyjemy ten letni odpoczynek, poczujemy się zdrowsi, pełni sił. I nie chodzi Kontynuuj czytanie

Malarz

Za naszymi plecami zachód słońca, przed nami – podwójna tęcza. Jest tak pięknie, że na chwilę w samochodzie zapanowuje pełna zachwytu cisza. Wracamy znad morza. Wyskoczyliśmy tam tylko na jeden dzień i tylko z jednym dzieckiem, ale był to bardzo dobry i potrzebny czas. Na początku naszego małżeństwa Kontynuuj czytanie

Katalpa

Czasem mówi się, że coś jest wierzchołkiem góry lodowej danego problemu. W naszym przypadku mała roślinka o wdzięcznej nazwie katalpa okazała się być takim wierzchołkiem góry lodowej. Chodziło o to, gdzie ją posadzić (dostałam ją od młodszych synów, którzy na festynie parafialnym zdobyli ją dla mnie, wraz z Kontynuuj czytanie

Metronom

Tup-tup, tup-tup. To miarowe kroki na górskim szlaku naszych stóp. (Przypominają mi dźwięk metronomu, który pomagał mi, gdy byłam mała, utrzymać rytm podczas wykonywania ćwiczonych przeze mnie utworów). Nasze splecione dłonie i równe oddechy. Uważność na siebie nawzajem. Razem idzie się łatwiej, choć trzeba dostosować do siebie tempo, Kontynuuj czytanie

Kos

Umila mi poranne wstawanie. Jego śpiew słyszę, gdy po powrocie z pracy otwieram tarasowe okno. Siada na dachu naprzeciwko naszego domu i swoimi trelami sprawia, że cała okolica jest jakby jaśniejsza. Jak cudownie, że jest. Małe stworzenie Boże, nieświadome pewnie, ile radości nam przynosi. Moi rodzice, sto pięćdziesiąt Kontynuuj czytanie

Serce

Córeczka obraca się do mnie i konspiracyjnym szeptem pyta, czy to już koniec. Przed nami obraz Jezusa Miłosiernego, ksiądz właśnie tłumaczy dzieciom, o co chodzi w dzisiejszej uroczystości. Myślę o tym, jak wiele słów zyskało inne znaczenie niż swoje podstawowe i jak bardzo w związku z tym gubimy Kontynuuj czytanie