Wychowanie, tradycja i środowisko mają ogromny wpływ na to, w co wierzymy. Wiele osób poznaje zasady religijne jeszcze w dzieciństwie, zanim nauczy się samodzielnie analizować informacje, odróżniać fakty od przekonań i zadawać trudne pytania. Z czasem część tych zasad staje się czymś oczywistym. Nie dlatego, że każdy samodzielnie Kontynuuj czytanie
Chwilowo zaniemogła
Weszłam z synami do słabo oświetlonego kościoła. Młodszy pytał mnie, jak nazywa się „to na suficie” (obiecałam, że wyjaśnię, jak wyjdziemy). Starsi uklęknęli w ławce. Zamknęli oczy, pochylili głowy: półmrok, kontrastujący z blaskiem świec, stwarzał atmosferę sprzyjającą skupieniu. Z wdzięcznością pomyślałam o tym miejscu. Miesiąc po miesiącu, rok Kontynuuj czytanie
Rodzi się wiara
Rozpoczęliśmy kilka dni temu seminarium odnowy wiary. Każdego dnia przez najbliższe dziewięć miesięcy zatrzymywać się będziemy nad krótkim fragmentem z Pisma Świętego, próbując wewnętrznie go smakować, jak podpowiada nam św. Ignacy z Loyoli. Zapisało się na to seminarium sto dwadzieścia kilka osób (już straciłam rachubę, ilu dokładnie jest Kontynuuj czytanie
Z jesienią w tle
W tym roku jesień zaczyna się bardzo pięknie: ciepło i malowniczo. Kolorowe liście szeleszczą pod moimi stopami, gdy idę z moją najmłodszą pociechą za rękę. Wdycham zapach rozgrzanej ziemi. Wieczorem robimy sobie domowe SPA, korzystając z prezentu, jaki dostałam od najstarszego syna. Mamy chwilę dla siebie. Rozmawiamy, śmiejemy Kontynuuj czytanie
Jest przy mnie
Cudownie, że jest jeszcze tak ciepło jak latem. Korzystamy z pięknej pogody i spędzamy sporo czasu na świeżym powietrzu, przede wszystkim podczas długich spacerów. Cieszę się, że już wracamy do zdrowia, powoli (wolałabym, żeby ten proces trwał szybciej) nabieramy z powrotem sił, choć osłabienie daje jeszcze o sobie Kontynuuj czytanie
Niebo nade mną
Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli – jak mawiała świętej pamięci babcia mojego męża. Miniony weekend i ten, biegnący właśnie, tydzień spędzam z dziećmi, chora. Nie pojechałam więc na rekolekcje wspólnotowe (w tym roku prowadzone wyjątkowo w formie kursu), a moje pociechy, też chore, nie dotarły tam, gdzie planowały Kontynuuj czytanie
Zwyczajna niezwykłość
Inaczej niż zazwyczaj, bo w formie kursu spoza podstawowej formacji, odbywają się tegoroczne rekolekcje dla naszej wspólnoty. Nakładają się w czasie na wyjście ze szpitala naszego średniego syna i turniej młodszego. A, i wyjazd starszego i najstarszego. Córcia za to będzie razem z nami cały czas. Logistyka, logistyka… Kontynuuj czytanie
Koniec i początek
Urwałam drzwi od pralki. Naprawdę. Nie wiem, jak to zrobiłam. Owszem, miały już swoje lata, ale firma przecież dobra (nie podam nazwy, by nie robić kryptorekamy – albo: antyreklamy, zależy, jak na to spojrzeć). Dodam, że nie trzaskałam nimi – zostały mi w dłoni, a potem odpadły zupełnie. Kontynuuj czytanie
Końcówka lata
Byłam wczoraj z mężem na długim spacerze. Kolory nieba zapierały nam dech w piersiach. Aż przystawaliśmy na chwilę, by w ciszy podziwiać dzieło Stwórcy. Zachód słońca, a właściwie widok podświetlonych przez nie obłoków – coś cudownego. To był wyjatkowo ciepły dzień. Poprzedni był jeszcze cieplejszy, wręcz upalny. Być Kontynuuj czytanie
Wrzesień
Inny niż dotychczasowe początek roku – nasz środkowy syn od poniedziałku jest na oddziale rehabilitacyjnym. Przyjęty został na trzy tygodnie. Jeździmy do niego po pracy, gotuję mu obiady (szpitalne nie zawsze wystarczają), szykuję świeże ubrania. Nie musi leżeć, jest tam prewencyjnie. Ma mnóstwo ćwiczeń i zabiegów fizjoterapeutycznych, jego Kontynuuj czytanie

