Każdy coś hoduje

Zapanowała jakaś moda, aby w każdej klasie w szkole było hodowane jakieś zwierzę. U Franka są to rybki, u Zosi przez jakiś czas był to chomik. To nawet całkiem pożyteczna sprawa, bo dzieci się angażują w opiekę i dokarmianie zwierzątek. Jest to niewątpliwie dodatkowa szkolna atrakcja. Dziś rano Kontynuuj czytanie

Jeszcze o bieganiu

Mam pewne blogowe zaległości, które muszę nadrobić. Miałem wspomnieć o bieganiu, a dokładnie o Biegu im. ojca Jońca, który niedawno miał miejsce w naszej szkole. To cykliczna impreza, która odbywa się co roku. Biorą w niej udział i dzieci i dorośli. Oczywiście sami ochotnicy. Rok temu Zo zgłosiła Kontynuuj czytanie

Filozofia pod prysznicem

Franki ma gadane. To wiadomo. Zwłaszcza wieczorem, kiedy ma iść spać nagle zaczyna mu się przypominać cały dzień i ma mnóstwo uwag do przekazania. Wczoraj na przykład, gdy kąpał się pod prysznicem rozmawiał z Miszą, która wieszała pranie. Frankiemu zebrało się na rozważania egzystencjonlane i pytania dotyczące zagadnienia Kontynuuj czytanie

Prezent dla babci

Ostatnio słuchałem wykładu bardzo mądrego człowieka. Powiedział coś, co mnie mocno zastanowiło: jak wiele, my dorośli możemy się nauczyć od własnych dzieci. Zabiegani, pochłonięci własnym zapatrzeniem na życie czasami nie potrafimy dostrzec rzeczy niezwykłych, które pokazują nam dzieci. Przed świętami pojechałem z Zosią na cmentarz, zrobić porządek na Kontynuuj czytanie