Rozpoczęliśmy kilka dni temu seminarium odnowy wiary. Każdego dnia przez najbliższe dziewięć miesięcy zatrzymywać się będziemy nad krótkim fragmentem z Pisma Świętego i próbując wewnętrznie go smakować, jak podpowiada nam św. Ignacy z Loyoli. Zapisało się na to seminarium sto dwadzieścia kilka osób (już straciłam rachubę, ilu dokładnie Kontynuuj czytanie
Z jesienią w tle
W tym roku jesień zaczyna się bardzo pięknie: ciepło i malowniczo. Kolorowe liście szeleszczą pod moimi stopami, gdy idę z moją najmłodszą pociechą za rękę. Wdycham zapach rozgrzanej ziemi. Wieczorem robimy sobie domowe SPA, korzystając z prezentu, jaki dostałam od najstarszego syna. Mamy chwilę dla siebie. Rozmawiamy, śmiejemy Kontynuuj czytanie
Jest przy mnie
Cudownie, że jest jeszcze tak ciepło jak latem. Korzystamy z pięknej pogody i spędzamy sporo czasu na świeżym powietrzu, przede wszystkim podczas długich spacerów. Cieszę się, że już wracamy do zdrowia, powoli (wolałabym, żeby ten proces trwał szybciej) nabieramy z powrotem sił, choć osłabienie daje jeszcze o sobie Kontynuuj czytanie
Niebo nade mną
Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli – jak mawiała świętej pamięci babcia mojego męża. Miniony weekend i ten, biegnący właśnie, tydzień spędzam z dziećmi, chora. Nie pojechałam więc na rekolekcje wspólnotowe (w tym roku prowadzone wyjątkowo w formie kursu), a moje pociechy, też chore, nie dotarły tam, gdzie planowały Kontynuuj czytanie
Zwyczajna niezwykłość
Inaczej niż zazwyczaj, bo w formie kursu spoza podstawowej formacji, odbywają się tegoroczne rekolekcje dla naszej wspólnoty. Nakładają się w czasie na wyjście ze szpitala naszego średniego syna i turniej młodszego. A, i wyjazd starszego i najstarszego. Córcia za to będzie razem z nami cały czas. Logistyka, logistyka… Kontynuuj czytanie
Koniec i początek
Urwałam drzwi od pralki. Naprawdę. Nie wiem, jak to zrobiłam. Owszem, miały już swoje lata, ale firma przecież dobra (nie podam nazwy, by nie robić kryptorekamy – albo: antyreklamy, zależy, jak na to spojrzeć). Dodam, że nie trzaskałam nimi – zostały mi w dłoni, a potem odpadły zupełnie. Kontynuuj czytanie
Wrzesień
Inny niż dotychczasowe początek roku – nasz środkowy syn od poniedziałku jest na oddziale rehabilitacyjnym. Przyjęty został na trzy tygodnie. Jeździmy do niego po pracy, gotuję mu obiady (szpitalne nie zawsze wystarczają), szykuję świeże ubrania. Nie musi leżeć, jest tam prewencyjnie. Ma mnóstwo ćwiczeń i zabiegów fizjoterapeutycznych, jego Kontynuuj czytanie
Malowane słońcem
Kuchnia zapełnia się owocami lata: od jednych znajomych przywiozłam dojrzałe pomidory z ich ogrodu, od innych pęczek rukoli, również z przydomowego ogródka, od koleżanki – papierówki, od innej – czerwone mirabelki. A w naszym ogrodzie o zebranie z krzaczka wołają maliny i jeżyny. Cudne kolory i zapachy lata Kontynuuj czytanie
Po urlopie
Ostatni dzień urlopu spędziłam, ciesząc się każdą jego chwilą i doceniając to, że wokół mam bliskie mi osoby. Patrzyłam na kwiaty, chłonęłam ich piękne kolory i zapach, cieszyłam się, słysząc odgłosy zabawy dzieci. Na spacerze z mężem dziękowałam Bogu za nasze splecione dłonie. „Czy potrzeba mi czegoś więcej?” Kontynuuj czytanie
Góry
Odwiedziłam moje strony – miejsce, gdzie spędziłam dzieciństwo. Pokazałam te zakątki moim bliskim, ale też w niektóre miejsca poszłam sama. Ożyły wspomnienia. Zapach chleba w piekarni przy rynku – po tylu latach ten sam. Znów przez chwilę byłam małą dziewczynką. Odwiedziłam miejsca, gdzie spędziłam najwięcej czasu: podwórko (brakowało Kontynuuj czytanie

