lipiec

Koniec lipca. Czas żniw, co jak młyn huczą od rana do zmierzchu, czas dziewanny, wrotyczu i uśmiechu wczesnych jarzębin, czas wylotu młodych ptaków z gniazd. Dla nas to także czas budowy warsztatu, która zagarnia powoli całe podwórko i większość myśli mojego męża i syna; czas wysiewania rumianów i Kontynuuj czytanie

Jestem wdzięczna

Wróciłam z synami z krótkiego wypadu do miasta. Mąż mówi, że musi mrużyć oczy, taki blask od nas bije. Wiem, że żartuje, ale z drugiej strony, w duchowym sensie, ma wiele racji: wracamy właśnie ze spowiedzi. Bardzo lubię te wyprawy z moimi dziećmi. Są inne od tych nad Kontynuuj czytanie

Martw się tylko do wieczora

Naprawdę, martw się tylko do wieczora. 😍   Nawet, jeśli musisz poczekać dłużej niż jeden dzień, miesiąc czy rok. W końcu się ułoży. Znajdziesz rozwiązanie swojego problemu, doczekasz się tego, czego potrzebujesz, zobaczysz znak, którego wypatrujesz. Dostaniesz odpowiedź na pytanie, które każdego wieczoru zdawałeś w ciemnym pokoju, patrząc Kontynuuj czytanie

chwila

Wybrać miejsce zupełnie przypadkowe, kierując się tylko kompasem serca. Za zwichrowaną szopą, tuż przy stodole, przy jej słonecznym boku. Usiąść na byle czym, jakaś resztka deski, płyty z rozbiórki starego budynku po dziadkach. Tu się modlić w ukryciu. Zbiec mężowi i dzieciom, wszystkim sprawom dużym i małym, nieważkim Kontynuuj czytanie