złote drobiny

  Namalowałam ten dyptyk trzy dni temu. Nie planowałam nic, tak po prostu poddałam się chwili i malowałam. Nowy pędzel ślizgał się gładko po powierzchni, tańczył.Co namalowałam?Fascynaci morza powiedzą, że to fale wzburzone sztormem. Ci, którzy lubią patrzeć w niebo stwierdzą niezbicie, że są to obłoki gnane porywistym Kontynuuj czytanie

obietnica

Obok cmentarza, zaraz za jego starym murem z czerwonej cegły, stanął mały budyneczek o nowoczesnej bryle sugerującej samym kształtem, że będzie jakimś przybytkiem użyteczności społecznej.Wyrósł szybko, można by rzec jak grzyb na jesieni, gdyby nie fakt, że budowano go zimą. Po jakimś czasie opatrzono go dużym napisem na Kontynuuj czytanie

dar ołtarza

Dobrze jest pójść na wieczorną mszę.Położyć na ołtarzu swój dzień jak bochen chleba. Tyle w nim ziaren różnych: i śmiech i smutek, praca i odpoczynek, rozmowy i milczenie, modlitwa i czytanie książek, ulga i ból, myśli, sny, wszystko co zobaczone, usłyszane, czucia i wyobrażenia, ludzie, miejsca, rzeczy…Dobrze jest Kontynuuj czytanie

Latarnia

  – Muszę wyostrzyć to światło latarni – mówię, patrząc z oddali na nowy obraz. Maluję go dla Maxa – fascynata morza. – Nie. Jest dobrze – powstrzymuje mnie syn, spoglądając na dzieło okiem konesera.– Nie dość przebija ciemności – tłumaczę swój zamiar. Cały wieczór i cały dzień Kontynuuj czytanie

na białym polu

Piękna jest ta zima, śniegu zatrzęsienie, mroźne poranki z huczącym już piecem, który mój mąż rozpala skoro świt, jeszcze przed naszą poranną kawą. I wieczory o horyzoncie zaczerwienionym jak rumieńce. Co dzień więc odbywamy spacery, dłuższe i krótsze wędrówki, samotne, parami i grupowo, poranne, popołudniowe, polne i leśne. Kontynuuj czytanie

galernicy

– Chciałabym pojechać do galerii – marzy głośno Laurka.( Na marginesie nadmienię, że nasze miasteczko jest tak małe, że w zasadzie nie dysponuje takimi przybytkami jak galerie handlowe:)– A po co? – pytam nieco zaskoczona.– Na zakupy. – pada szybka odpowiedź.– Aaa, myślałam, że do takiej galerii ze Kontynuuj czytanie

pauza

– Przyszła Pani… To czy mniej Panią boli gardło, bo ja się za Panią modliłem ? – wylewa z pierwszej ławki Kacperek i wpatruje się niebieskimi oczętami zza okularków żądny odpowiedzi.Nie wiem co powiedzieć, bo gardło piecze żywym ogniem, a chłopczyk patrzy z nadzieją. – A ja modliłem Kontynuuj czytanie

cicho…

Cisza jest przeźroczysta jak szkło. Zanurzając się w niej, widzisz siebie jakim jesteś.Może dlatego wytrzymać napór ciszy nie jest łatwo. Pękają kruche iluzje, budowane naprędce makiety, parawany, podwieszane pod nicość atrapy prawdy, gipsowe maski, rozwiewają się dymne zasłony…Pozwolić ciszy stężeć w sobie, nie rozwadniać jej żadnymi głosami. Wyprać Kontynuuj czytanie

chuchanie na zimne

Pojedyncze białe piórka śniegu wirują w powietrzu, ich powolny lot sprawia, że większość płatków rozpływa się w powietrzu, zbyt ciepłym.Dochodzę do bramy, tej, za którą ścieżka biegnie w las. Czapeczki śniegu otuliły górną żerdkę bramy jak ozdobna koronka. Zbliżam się i chucham delikatnie w zimny puch. Jeden ciepły Kontynuuj czytanie