Październikowy dzionek, Ala w końcu zawitała do domu na weekend ( jest stale i mocno zajęta z racji silnego zakochania w Grzesiu:), więc siedzimy sobie i rozmawiamy na kanapie w salonie. Temat jakimiś dziwnymi meandrami schodzi na alergie, że tylu ludzi je teraz ma i to niemal Kontynuuj czytanie
nadal tkamy kilim:)
Nie jest łatwo, bo dzieci rozjechały się w różne strony, każdy z nas ma milion spraw i różne plany, ale staramy się – mimo wszystko i tyle, ile się da – spędzać czas razem jako rodzina. Bywa, że to tylko parę godzin, jedno popołudnie, weekend, wspólny wyjazd, Kontynuuj czytanie
Experience
Nie wiem czy słyszeliście utwór Einaudiego pt. Experience? Myślę, że jeśli czasami bywacie w przestrzeni Internetu, to gdzieś już zabrzmiał wam ten motyw. Przepiękny i dramatyczny jak woda tocząca się szybko po kamieniach, jak przyspieszający puls biegnącego człowieka, jak kaskada, ucieczka bez tchu. Einaudi przeczytał książkę „Walden, Kontynuuj czytanie
mój las
Siedzę i patrzę na las. Ten zaraz obok naszego domu. Pięć większych kroków od ceglanej ściany wyrasta ściana drzew i krzewów, teraz prześwietlona jak lampion blaskami mocno popołudniowego słońca ( za minutę 19ta). Był tu u nas parę dni temu ukochany Ali, spodobało mu się i podwórko, Kontynuuj czytanie
zaćmienie
Dokładnie tak 27 lat temu w sierpniu staliśmy oboje i patrzyliśmy przez kawałki zadymionych szybek jak słońce powoli znika. Jurek je odymił, kolega mojego męża. Myśleliśmy, że widzimy to po raz pierwszy i ostatni. Że następny taki spektakl odbędzie się może za sto lat i my już Kontynuuj czytanie
traktat o prasowaniu obrusu
Prasuję jeden z naszych obrusów. Trzeba zmienić na stole kuchennym, bo piekłyśmy drożdżówki i się poplamił. Ten czysty jest w jabłka, cytryny, kwiaty cykorii podróżnik, prymulki, dzikiej róży, ze stosownymi nazwami łacińskimi. Obrusów mamy zatrzęsienie, wszystkie piękne, kolorowe, sielskie, domowe, niektóre obszyte mereżką, inne haftowane, a wszystkie Kontynuuj czytanie
polowanie
Już już spotykam się z Morfeuszem, gdy… snop oślepiającego światła wdziera się pod powieki. Otwieram oczy, a nade mną Lalcia z latarką skierowaną prosto w twarz. – W pokoju Adama jest nietoperz – szepcze teatralnie z ciemności. Wyrwana z błogiego snu potrzebuję parę chwil, by treść komunikatu Kontynuuj czytanie
dwie małe dziewczynki
Połowa sierpnia, pola już prawie puste, po żniwach odrosły jednak małe krzaczki chabrów. Chodzimy więc z Anią i zbieramy bukiety, śmiejemy się przy tym i rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Potem ona wspina się na jeden ze słomianych rolmopsów:), a ja ustawiam spust migawki i dobiegam Kontynuuj czytanie
wolność
Masz wolność rysowania trójkąta pod warunkiem, że dasz mu trzy boki. Masz wolność rysowania żyrafy, jeśli narysujesz ją z długą szyją. Masz wolność jechania autem… pod warunkiem, że przestrzegasz przepisów… Więc… kiedy jesteś rzeczywiście wolny? Gdy znasz prawdę na temat czegoś. Nie ma wolności bez prawdy. Kontynuuj czytanie
traktat o obieraniu marchewki
Ktoś napisał traktat o łuskaniu fasoli. Wiesław Myśliwski chyba. Więc dlaczego – pomyślalam dziś, siedząc na stołeczku na naszym tarasiku – nie można by napisać czegoś o obieraniu marchewki? Bo właśnie tym są zajęte teraz moje ręce. Lewa delikatnie przytrzymuje smukłe pomarańczowe warzywo, a prawa – równie Kontynuuj czytanie

