Arcybiskup Fulton Sheen napisał: „… istnieją dwa rodzaje łaski: łaska biała, która sprawia, że stajemy się mili Bogu, i łaska czarna, w której czujemy Jego brak.(…) Sprawia, że jesteśmy niespokojni.” Ja jestem zdecydowanie i w większości beneficjentem tej drugiej łaski. Łaski ciemności, braku światła, drżenia… Jestem jednym Kontynuuj czytanie
dom otulony lasem
Nasz dom jest – jak każdy inny – domem, w którym dzieje się milion rzeczy i to jednocześnie:) Różni się od innych tylko tym, że utonął w zieleni, śpiewie ptaków i szumie drzew. Rośliny już prawie wchodzą mu na głowę i myślę, że wystarczyłby rok naszego „nie-pilnowania” Kontynuuj czytanie
spacer w deszczu
A czasem wychodź też w deszcz. Zobacz co on robi z tobą, jak w nim łagodniejesz, bezbronniejesz, jak twoja cisza stapia się z jego równomiernym szmerem, jak coś w tobie porusza, rośnie. Jak on coś zmywa z ciebie, oczyszcza, nawadnia. Uczy cię milczenia, odplątuje ze zbędnych słów, Kontynuuj czytanie
okienka pogodowe
Ostatnie dni to festiwal słońca i deszczu. W ciągu jednej doby jest miejsce i na letnie upały i na zimne wichry, na burze, tęcze, deszcze i łagodne słońce. Wprowadza to mnie w nieustanny taniec. Nagłe ucieczki do domu, senność, a potem – gdy tylko wyjdzie słońce – Kontynuuj czytanie
miejsca wybrania
Są takie miejsca na mapach naszych żyć, które zmieniają zupełnie kierunek naszych ścieżek. Są jak węzły drogowe, na których skręcając, raz na zawsze obieramy trasę. Pewna mała wioska otoczona lasami, dzikimi łąkami, w objęciach błękitego tajemniczego Bugu, jest dla mnie takim miejscem. To tu – choć wtedy Kontynuuj czytanie
studnie bez dna
Kiedy pozwolisz sobie zatrzymać się i przelewać ciszy przez twoje serce, otworzą się jedne drzwi i drugie i kolejne. Dostrzeżesz to, czego dotąd nie widziałeś. Zobaczysz ile osiągnąłeś, jak długa, trudna i piękna za tobą droga i że udało ci się sprawić, iż na tej jałowej ziemi Kontynuuj czytanie
akty spokoju
Codziennie robię małe akty spokoju. Siadam rano na fotelu przy uchylonych na taras drzwiach, powoli sączę kawę, grzeję dłonie o kubek… Wystawiam często twarz na słońce, mrużę oczy i widzę wybełtane, tańczące kolorowe światło… Słucham ptaków odróżniając poszczególne trele… Staję boso na trawie. Moje stopy pomiędzy stokrotkami, Kontynuuj czytanie
przecież wiesz…
Siedzę na ławeczce w sadzie, twarz wystawiam do słońca, nade mną sklepienie z lazurowego nieba i prawie-wieczorej piosenki ptaków. Zamykam oczy, twarz biorę w dłonie, milczę, odpoczywam od słów, od ich potoku, w którym moje życie się zwykle kąpie całymi dniami. Milczenie, cisza jest jak wyjście na Kontynuuj czytanie
poranna refleksja
Lubię tak siedzieć na porannym skraju dnia, zanim pobudzą się ludzie i zamilkną ptaki. Słońce przesiewa się przez lampion lasu, chłodny powiew powietrza jeszcze pamiętającego noc, krople rosy na trawie i cisza. Kubek kawy grzeje ręce, a dobre myśli serce. Bo wciąż – mimo wielu trudnych zdarzeń Kontynuuj czytanie
przepraszam…
Przepraszam Was. Tych, którzy pisaliście tu jakieś komentarze. Dziś dopiero zauważyłam, że czekały sobie grzecznie w sekcji: „komentarze do zatwierdzenia”. Inne w sekcji: „spam”. Trochę mi wstyd, że po tylu latach blogowania, takie niedopatrzenie. Ale na tej platformie jestem od stosunkowo niedawna, a tutaj są takie zasady, Kontynuuj czytanie

