Niebo nade mną

Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli – jak mawiała świętej pamięci babcia mojego męża. Miniony weekend i ten, biegnący właśnie, tydzień spędzam z dziećmi, chora. Nie pojechałam więc na rekolekcje wspólnotowe (w tym roku prowadzone wyjątkowo w formie kursu), a moje pociechy, też chore, nie dotarły tam, gdzie planowały Kontynuuj czytanie

Koniec i początek

Urwałam drzwi od pralki. Naprawdę. Nie wiem, jak to zrobiłam. Owszem, miały już swoje lata, ale firma przecież dobra (nie podam nazwy, by nie robić kryptorekamy – albo: antyreklamy, zależy, jak na to spojrzeć). Dodam, że nie trzaskałam nimi – zostały mi w dłoni, a potem odpadły zupełnie. Kontynuuj czytanie

Małżeńska

Wyjechaliśmy na weekend sami, bez dzieci. Zostały u naszych przyjaciół, a my spędziliśmy ten czas nad morzem. Dużo spacerowaliśmy, ciesząc się plażą i ścieżką wzdłuż linii brzegowej, zwiedzaliśmy też w pobliskiej miejscowości przepiękne ogrody (ich nazwy nie podam, by nie robić kryptoreklamy). Takie wyjazdy nazywamy randką małżeńską. Od Kontynuuj czytanie

Malowane słońcem

Kuchnia zapełnia się owocami lata: od jednych znajomych przywiozłam dojrzałe pomidory z ich ogrodu, od innych pęczek rukoli, również z przydomowego ogródka, od koleżanki – papierówki, od innej – czerwone mirabelki. A w naszym ogrodzie o zebranie z krzaczka wołają maliny i jeżyny. Cudne kolory i zapachy lata Kontynuuj czytanie

Zielona tęsknota

Połowa wakacji – tak tłumaczyłam córeczce, gdy pytała mnie niedawno, ile jeszcze zostało do rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Cieszę się z tych sierpniowych, ciepłych dni. W miniony weekend udało nam się na chwilę wyskoczyć nad morze, w ten natomiast odprowadziłam czwórkę pociech na miejsce zbiórki – wyjechali na Kontynuuj czytanie

Po urlopie

Ostatni dzień urlopu spędziłam, ciesząc się każdą jego chwilą i doceniając to, że wokół mam bliskie mi osoby. Patrzyłam na kwiaty, chłonęłam ich piękne kolory i zapach, cieszyłam się, słysząc odgłosy zabawy dzieci. Na spacerze z mężem dziękowałam Bogu za nasze splecione dłonie. „Czy potrzeba mi czegoś więcej?” Kontynuuj czytanie

Góry

Odwiedziłam moje strony – miejsce, gdzie spędziłam dzieciństwo. Pokazałam te zakątki moim bliskim, ale też w niektóre miejsca poszłam sama. Ożyły wspomnienia. Zapach chleba w piekarni przy rynku – po tylu latach ten sam. Znów przez chwilę byłam małą dziewczynką. Odwiedziłam miejsca, gdzie spędziłam najwięcej  czasu: podwórko (brakowało Kontynuuj czytanie

Droga

Dzieci już zdrowieją, dzięki Bogu. Jakimś wyjątkowo zjadliwym wirusem zaczęły wakacje. Przede mną jeszcze rodzinny wyjazd w góry, a za dwa dni już ruszamy na rekolekcje (kurs Mojżesz). Im bardziej zagłębiam się w historię pasterza z Madian, tym więcej dostrzegam podobieństwa między jego życiem a moim. Nasze drogi Kontynuuj czytanie

Kakofonia mroku kontra cichy szept. Dlaczego zagłuszamy własną duszę?

«Mt 10, 26-33». „Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach”. Zastanawiam się, nad tym fragmentem z  dzisiejszej Ewangelii. Jezus mówi w ciemności. Przecież to nie on jest panem ciemności, a Panem Światłości. Cóż Bóg mógłby mówić w zmatowionym świecie Kontynuuj czytanie

Niespodzianka

Wróciłam do domu z mężem ze spaceru, a tam zastałam miłą niespodziankę: córeczka przygotowała nam deser – owocowy uśmiech. Tych miłych niespodzianek w ostatnim czasie jest więcej. Nasz najstarszy syn, już pełnoletni, miło zaskakuje nas swoją samodzielnością i odpowiedzialnością. To dla nas wielka radość widzieć, jak podejmuje dobre Kontynuuj czytanie