Kolejny raz

Magnolia w naszym ogrodzie kwitnie już trzeci raz w tym roku. Patrzę na nią i zastanawiam się, jak to jest w naszym życiu: nasze starsze dzieci „zakwitają”, młodsze są jeszcze jak pączki kwiatów, a my? Mam wrażenie, że mimo tego, że jesteśmy już w „poważnym wieku”, jak mawia Kontynuuj czytanie

Końcówka

Miniony tydzień spędziłam w domu z chorym synkiem. Od wczoraj już jestem z powrotem w pracy, a synek – już zdrowy – na półkoloniach. Przed nami ostatnie dni wakacji. Cieszę się z tego czasu: mamy w planach odwiedzić babcie i dziadków naszych pociech, spotkać się ze znajomymi, dokonać Kontynuuj czytanie

Pociąg

Nie planowałam tej podróży. Nie byłam nawet spakowana. Wróciłam wcześniej z wyjazdu w góry, bo wiedziałam, że tak mam zrobić. Od razu. Synek przespał większość podróży. Byłam spokojna, że jesteśmy już z powrotem u siebie. Reszta rodziny mogła spokojnie dokończyć planowane aktywności, a ja wiedziałam, że mogę głęboko Kontynuuj czytanie

Ojciec

Kończę dziś rekolekcje o Bogu Ojcu. Nadal pozostaje On dla mnie tajemnicą – i tak być powinno – ale mam wrażenie, że przez ten miesiąc stał mi się nieco bardziej bliski. Zostaliśmy zachęceni, by przeżyć ten dzień na łonie przyrody, z bliskimi i w dziękczynienia Bogu Ojcu, a Kontynuuj czytanie

Teraz

Wróciłam do pracy, dzieci (poza najstarszym synem) wróciły także z wyjazdów. Przed nami czas na miejscu, bez dalekich wypraw. W przerwach od męczenia oczu przed komputerem patrzę przez okno u mnie w pracy, za którym jednak nie ma kwitnących kwiatów, urokliwych widoków i pięknych zabytków. Ale to nie Kontynuuj czytanie

Góry

Potrzebowałam tej ciszy i tego spokoju, który znajduję na łonie przyrody. Oprócz rodzinnych wypraw górskimi szlakami – samotne wędrówki po zboczach gór, po łąkach pełnych motyli i cykających świerszczy, chwile zatrzymania w przydrożnych kapliczkach. Bóg mówi w ciszy – to prawda, choć bardziej pewnie chodzi o wewnętrzne wyciszenie Kontynuuj czytanie

Wakacje

Pierwszy tydzień urlopu za mną i pierwsza część rekolekcji. Oraz „domowe przedszkole” – ten tydzień spędziłam w domu (i nad pobliskim jeziorem) z dziećmi. Nie tylko moimi: na kilka dni przyjechał kolega naszych synów, a do córeczki jej koleżanka. To był dobry, spokojny czas. Pełen wyzwań, ale przeżyty Kontynuuj czytanie

Malarz

Za naszymi plecami zachód słońca, przed nami – podwójna tęcza. Jest tak pięknie, że na chwilę w samochodzie zapanowuje pełna zachwytu cisza. Wracamy znad morza. Wyskoczyliśmy tam tylko na jeden dzień i tylko z jednym dzieckiem, ale był to bardzo dobry i potrzebny czas. Na początku naszego małżeństwa Kontynuuj czytanie

Katalpa

Czasem mówi się, że coś jest wierzchołkiem góry lodowej danego problemu. W naszym przypadku mała roślinka o wdzięcznej nazwie katalpa okazała się być takim wierzchołkiem góry lodowej. Chodziło o to, gdzie ją posadzić (dostałam ją od młodszych synów, którzy na festynie parafialnym zdobyli ją dla mnie, wraz z Kontynuuj czytanie

Metronom

Tup-tup, tup-tup. To miarowe kroki na górskim szlaku naszych stóp. (Przypominają mi dźwięk metronomu, który pomagał mi, gdy byłam mała, utrzymać rytm podczas wykonywania ćwiczonych przeze mnie utworów). Nasze splecione dłonie i równe oddechy. Uważność na siebie nawzajem. Razem idzie się łatwiej, choć trzeba dostosować do siebie tempo, Kontynuuj czytanie