* * *
czerwony różaniec
Mój różaniec kiedyś był czerwony jak korale kaliny. Teraz, po wielu latach farba starła się na każdym koraliku. Modlę się na nim wszędzie, i w domu, i w ogrodzie, lesie, w podróży, kościele, noszę w kieszeniach wielu kurtek, sweterków i płaszczy, więc jego niegdyś białe nici są Kontynuuj czytanie
echa spoza
Lubię dalekie pohukiwania burzy. Nie wiem dlaczego, ale budzi się we mnie oczekiwanie. Na co czekam? Nie wiem. Może na jej potęgę, szaleństwo, siłę. Odczuwam nadzieję, nie strach. Lubię ten gorzki zapach, gdy zrywam przekwitłe kwiaty aksamitek. Ręce potem długo pachną czymś dzikim, nieokiełznanym, tajemniczym, tak niepodobnym Kontynuuj czytanie
gorsza droga
Nie nauczono nas tak patrzeć i tak myśleć: że małżeństwo i rodzina to ważne i wielkie powołanie. To – od kiedy pamiętam – było traktowane jak ta gorsza droga do nieba lub wręcz do nieba przeszkoda. Takie tam coś dla tych pospolitych i niewyróżniających się z tłumu, Kontynuuj czytanie
Czułe słówka
Witam, ja dawno mnie tu nie było…Kilka miesięcy temu zaczęłam pisać wiersze. Traktuję to jak autoterapię. A czytelnicy to dla mnie towarzysze podróży i przyjaciele. Jeśli ktoś zechce mi potowarzyszyć, będę wdzięczna. A oto mój pierwszy wiersz , z 17.01 2023 Czułe słówka „Czułe słówka, zdradliwe ziarenka Uważaj! Kontynuuj czytanie
wychodzenie z „nietakości”
Długie lata żyłam w przekonaniu, że jestem „nie taka”… we wszystkich wymiarach życia… A ostatnie dwa lata są drogą wychodzenia z tego przekonania i umacniania się w tym, że jestem w porządku taka jaka jestem. Pewnie, że mam wady, że jestem słabym człowiekiem z ogromną ilością słabości oraz Kontynuuj czytanie
o obżartowanej biedzie
Nie zliczę tych wszystkich razów, gdy błogosławiłam dar poczucia humoru, którym obdarzył nas Bóg bardzo obficie. Nie wyobrażam sobie nawet jak przeszlibyśmy to, co przeszliśmy bez tej bezcennej, choć niedocenianej przez wielu cechy. I znowu nadarzyła się okazja do trenowania się w cnocie, bo oto, gdy wróciłam Kontynuuj czytanie
pyszności
Czasem mama próbuje zwieść przeciwnika. Twaróg w zamrażalniku? Nie warto zaglądać. Pewnie znowu zamrożona natka pietruszki, fuj. Nawet Sherlock Holmes nie domyśliłby się, co się kryje w środku. – Mamo, to lody?!!! – Prawdziwe domowe lody. Takie kiedyś robiłam, gdy byłam dziewczynką. – opowiadam – Z Kontynuuj czytanie
dzień jak ten
Takiego dnia doczekać. Usiąść niezobowiązujaco i jak gdyby nigdy nic na środku podwórka, oprzeć plecy o leżak. Małymi łyczkami sączyć nieco cierpki napój, zimny grzaniec z rumem. I w gasnącym upale wieczora patrzeć jak bawi się najmłodsza córka. Zakręca długi, niebieski sznur, na którym wisi huśtawka i Kontynuuj czytanie

