Oczywiście nie obyło się bez tzw. „przeciwności losu”, bo jechać na nasze krótkie wakacje mieliśmy już tydzień wcześniej. Lecz nagle, w ostatniej chwili duże auto rodzinne zaczęło szwankować, domagając się interwencji mechanika. – To może pojedziemy mniejszym, a Adasia zostawimy w domu – zaproponował tata. – Nie Kontynuuj czytanie
niebieski komplement
– Od kiedy malujesz, zwracam uwagę na niebo, na kształty chmur, kolory – mówi mój mąż, gdy suniemy autem wśród roztoczańskich krajobrazów. Wracamy właśnie od św. Antoniego, z Radecznicy. To jedno z naszych ukochanych miejsc i jeden z ulubionych świętych. – O, zobacz!!! – wykrzykuje mąż – Kontynuuj czytanie

