Bywa, że przed kimś uchylam drzwi, opowiadam o czymś najgłębszym, o płomieniach, które rozpalają mnie od środka. I widzę, że mój słuchacz mnie nie rozumie, bezradnie unosi brwi zdumiony lub zmienia temat. I przekonuję się, że w samym centrum mnie samej muszę pozostać samotna. To doświadczenie powtarza się Kontynuuj czytanie
powrót do domu
Oczywiście nie obyło się bez tzw. „przeciwności losu”, bo jechać na nasze krótkie wakacje mieliśmy już tydzień wcześniej. Lecz nagle, w ostatniej chwili duże auto rodzinne zaczęło szwankować, domagając się interwencji mechanika. – To może pojedziemy mniejszym, a Adasia zostawimy w domu – zaproponował tata. – Nie Kontynuuj czytanie
niebieski komplement
– Od kiedy malujesz, zwracam uwagę na niebo, na kształty chmur, kolory – mówi mój mąż, gdy suniemy autem wśród roztoczańskich krajobrazów. Wracamy właśnie od św. Antoniego, z Radecznicy. To jedno z naszych ukochanych miejsc i jeden z ulubionych świętych. – O, zobacz!!! – wykrzykuje mąż – Kontynuuj czytanie
# znaczek 77
* * * Ermes Ronchi i Marina Marcolini „Motywy nadziei” * * * Ten obraz namalowałam w zupełnej ciemności, przy nikłym blasku jednej świecy. Skoro ja potrafię tworzyć coś wśród mroku, o ileż bardziej Bóg. Wiem, że właśnie to czyni. Wśród głębokiej nocy wojny. On nie rezygnuje ze Kontynuuj czytanie

