Już tuż-tuż Boże Narodzenie. Ostatnie chwile przygotowań. W pracy połamaliśmy się opłatkiem i złożyliśmy sobie życzenia. Zobaczymy się dopiero w styczniu. Spotkaliśmy się już też przedświątecznie ze znajomymi i przyjaciółmi. Dzieci miały swoje wigilie klasowe. Ze skrzynki na listy, tej tradycyjnej, metalowej, oprócz rachunków wyciągnęłam świąteczne kartki z Kontynuuj czytanie
Radość
Wracam z synami od spowiedzi i czuję, jak wypełnia mnie radość, jak rośnie ona we mnie, jak się rozgaszcza. Jest sobotni wieczór, czyli liturgicznie – zaczęła się już trzecia niedziela Adwentu, pełna radości i pocieszenia. Bardzo tego doświadczam. 🙂 Nie jestem jeszcze zdrowa. Podobno orkiestra gra mi nadal Kontynuuj czytanie
Wyprowadza dobro
Adwent w pełnej krasie: roraty, wycinane przez dzieci serduszka i przynoszone do domu figurki Maryi. I Boski Adwent – propozycja, z której korzystają w tym roku moje pociechy. Śnieg, mimo że był zapowiadany, jednak do nas w tym tygodniu nie dotarł, natomiast ja dotarłam na kolejną wizytę u Kontynuuj czytanie
Niespodziewane
Nie planowałam tego, a jednak tak się to zakończyło: leżę z zapaleniem oskrzeli. Trwa Adwent, czas, który bardzo lubię, ale w tym roku spędzam inaczej, niż bym chciała. Jednak oprócz tego, czego bym nie chciała, zdarza się wiele dobrych rzeczy, których się nie spodziewałam. Deszcz ze śniegiem za Kontynuuj czytanie
Wieniec
Co roku zapalamy w naszym domu kolejne świece adwentowe. W tym roku mamy wieniec wyjątkowy, bo wykonany przez jedno z naszych dzieci w ramach warsztatów, podczas zajęć lekcyjnych. Tak wiele wspomnień wiąże się dla mnie z tym pięknym zwyczajem. Pierwsze z nich to widok palących się świec na Kontynuuj czytanie
Adwent – już i jeszcze nie
Zaczyna się już za kilka dni, równocześnie z rekolekcjami, na które się wybieramy. Ale tak naprawdę trwa przez całe nasze życie. Moja mała córcia spytała mnie wczoraj, co to znaczy „ciała zmartwychwstanie” i kiedy Pan Jezus powróci. Cieszę się, że zadała te pytania. Ostatnio zaskakuje mnie, jak choćby Kontynuuj czytanie
Oczekiwanie
Lubię ten moment, tę końcówkę listopada. Jeszcze tylko uroczystość Chrystusa Króla (i odpust w naszej parafii) i zaraz, tydzień później, rozpocznie się Adwent. Roraty, lampiony, wyczekiwanie. (A w dzieciństwie także siarczysty mróz i śnieg). Ale przede wszystkim radość z tego, że nie jestem sama, że jestem kochana i Kontynuuj czytanie
Czuwanie
Na zewnątrz chłód i szarość – tak zazwyczaj przyroda przygotowuje się do zimy: opadają liście, spada też temperatura. Robi się coraz ciemniej, ale nie w naszych sercach. Wewnątrz domu jest przytulnie. Kwitną kwiaty doniczkowe i pachnie pieczonymi jabłkami. Moje młodsze pociechy odliczają dni do Adwentu, a starsze snują Kontynuuj czytanie
Nikłe światło
Ostatnio towarzyszy mi obraz smugi światła przecinającej gęste ciemności. Nie wiem, czy to za sprawą tego, że kiedy jadę do pracy, jest jeszcze ciemno, a kiedy z niej wychodzę, już zapada zmrok. A może dlatego, że wieczorami w domu zapalam na kuchennym stole lampion. Jeszcze nie ten roratni, Kontynuuj czytanie
Otwarte niebo
Zatrzymujemy się przy grobach bliskich, przypominamy sobie prawdę o ziarnie, które musi obumrzeć (por. J 12, 24) i … patrzymy w niebo. Taki jest właśnie ten listopadowy czas. Nie może w nim zabraknąć tego ostatniego elementu: spojrzenia w niebo. Jezus je otworzył dla nas. Także dla tych, za Kontynuuj czytanie

