Święta codzienność

Siedzę na tarasie przy stole, który dostaliśmy kilka miesięcy temu od znajomych. Do tak wielu rzeczy już się nam przydał! Oni nie mieli już dla niego miejsca w swoim domu, nam świetnie się wpasował w letnie (i nie tylko) potrzeby. To na nim stawiam pyszności, gdy przygotowuję podwieczorek. Kontynuuj czytanie

Słuchanie

Deszcz miarowo uderza o szyby samochodu. Wracamy od chrzestnej naszej córeczki. Dzieci wsłuchują się w tekst opowiadania Astrid Lindgren czytany przez Mariana Opanię. W pewnym momencie przerywam moje rozmyślania, by zatrzymać się na dłużej przy informacji, wtrąconej jakby od niechcenia w tok opowieści. Siostra głównego bohatera przeziębiła się,  Kontynuuj czytanie

Dwaj lub trzej

Nowe miejsce spotkań naszej wspólnoty. Najpierw spore kłopoty z kluczem do salki, potem konstatacja: jest nas garstka. Ale wreszcie to, co najważniejsze: Boża obietnica, ze tam gdzie dwaj lub trzej, tam On jest pośrodku. I tego się trzymamy. Obozy sportowe naszych synów: na jednym jest dwójka, na drugim Kontynuuj czytanie

Na obie nogi

Zmiany planów ciąg dalszy! Znów wydarzyło się coś, co je nam zburzyło. Jednak nie poddajemy się, nie wszystko przecież musi być idealnie. Wierzymy, że Boże Miłosierdzie jest większe niż nasze wyobrażenia i nawet wtedy, gdy kolejny raz zmuszeni jesteśmy skreślać coś w kalendarzu, nie tracimy pogody ducha . Kontynuuj czytanie

Skarb

Pewien mężczyzna co dzień siadał w cieniu i prosił przechodniów o jałmużnę. Wyciągał rękę i wypowiadał wciąż tę samą formułkę. Część osób decydowała się na wsparcie go jakąś drobną sumą, część natomiast przechodziła obojętnie, niewzruszona jego prośbami. Pewnego jednak dnia ktoś z przechodniów zachował się inaczej niż wszyscy Kontynuuj czytanie

Nie bój się, robaczku!

Mamo, mamo – woła rozemocjonowana córeczka – ten chrabąszcz nie może przejść! Rzeczywiście, jakiś chrząszcz próbuje się wydostać z oczka metalowej kratki przy wejściu do naszego domu. Chce ominąć przeszkodę, przejść pod nią, wspiąć się – na próżno. Podaję mu  źdźbło trawy i patrzę, jak chwyta je kosmatymi Kontynuuj czytanie

Celebrowanie

„Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”, taka refleksja mnie naszła po powrocie z kilkudniowego wypadu w góry. Chociaż wyjazd był bardzo udany (i potrzebny), pełen wrażeń i różnorodnych wspinaczkowych doświadczeń (w deszczu, we mgle i w pełnym słońcu), to jednak powrót powitałam z ulgą. Home sweet home Doceniłam Kontynuuj czytanie

Wewnętrzna siła

Stoję nad brzegiem Drawy, delektuję się pięknem przyrody i chłodną wodą w ten upalny i suchy wieczór. Dwa psy szczekają, goniąc się zawzięcie. Córeczka przytula się mocno do mnie – nie rozumie, czy to jest zabawa, czy jakiś groźny pościg.  Po chwili jednak śmieje się razem z nami. Kontynuuj czytanie

Wewnętrzna przestrzeń

„Jakie piękne! Z jakiej to okazji? Od kogo dostałaś? – zasypuje mnie pytaniami koleżanka, która przyszła właśnie na kawę. Siedzimy na tarasie przy nakrytym stole, na którym stoi wazon z frezjami.  „To od synka” – odpowiadam i uśmiecham się tajemniczo. Tylko on i ja, i oczywiście mój mąż, Kontynuuj czytanie

Na czas

Skończyły się spotkania online, od tego tygodnia jako wspólnota spotykamy się już na żywo. Przedwczoraj modliliśmy się w kościele w centrum miasta, adorowaliśmy Pana Jezusa i posługiwaliśmy modlitwą wstawienniczą. Cieszę się, że jesteśmy znów razem, tak fizycznie obok siebie, a nie w sąsiadujących okienkach aplikacji zoom. Jednak tamte Kontynuuj czytanie