Znalazłam ścieżkę. Jest ledwo widoczna pod stwardniałym śniegiem, zasłonięta gałęziami młodych drzewek i zarośli. Prowadzi w las. Nie jest łatwo nią dreptać. Pełna niespodziewanych skrętów i nierówności terenu czasami staje się niebezpieczna dla wędrowca. Czasami znika z oczu pod zwalonymi pniami drzew. Niekiedy trzeba zboczyć z niej, by Kontynuuj czytanie
Drżąca kropla
Zdarza mi się zapomnieć o sobie. Dzień po dniu tracę kawałek siebie, swojego czasu, swojej wolności, swoich pragnień. Jest wtedy tak, jakbym mimochodem wpływała w otchłań codzienności. Wielozadaniowość i nierealne oczekiwania wciągają mnie coraz głębiej i głębiej na dno. Wiruję szybko, ze strachem, że kończy się mój czas. Kontynuuj czytanie
O 5.00 rano
Pies zbudził mnie o 5.00 dotknięciem mokrego, zimnego nosa. W ciemności słyszałam, jak sunia merda radośnie ogonem. Po ciemku naciągałam spodnie, sweter, skarpety, a błyszczące oczy psa obserwowały mnie cierpliwie i spokojnie. Cały dom zanurzony był we śnie. Wyszłyśmy na pierwszy niedzielny spacer, w świat otulony mrokiem i Kontynuuj czytanie
Niosąca światło
Jej imię oznacza „niosąca światło”. Ma już czternaście lat. Jest piękną, dobrą i mądrą dziewczyną – taką, o której marzyć może każda matka. Moja córka. Łucja. Mieszka w dużym, żółtym domu na rogu, na którym spotykają się dwie ruchliwe ulice. Czasami wiatr przynosi aż na schody silny zapach Kontynuuj czytanie
Setki drobiazgów
Chciałam napisać o roku 2020, jaki był dla mnie, co przyniósł, co zabrał, a czego w ogóle odmówił. To przecież dobry czas na ocenę, podsumowanie, wnioski, wyznaczenie celów, wypisanie sukcesów i porażek. Patrzę w biały ekran laptopa i nie wiem, jak zacząć monolog o minionym roku. Bo prawda Kontynuuj czytanie
Dojrzałość
Myślę, że to jest właśnie dojrzałość. Pełne zainteresowania obserwowanie spod ciepłego koca małego żuczka, który drepcze po parkiecie w stronę białego, puszystego dywanu. Skąd się wziął akurat teraz i tutaj? Gabrysia piszczy na jego widok. Piotr po męsku ratuje córkę z opresji. Zostaje ledwo zauważalny drobny ślad na Kontynuuj czytanie
Bez obiadu
Dzisiaj nie było obiadu. Nie zdążyłam. Mimo to żyjemy i mamy się całkiem dobrze. Dziewczyny przetrwały na bułkach, parówkach, kukurydzianym chlebie i wodzie. Od kompletnej rozpaczy ratował nas słoik Nutelli. Pies przewrócił stojak z kwiatami, ale nie zerwałam się od stołu, żeby biec po zmiotkę. Ze stoickim spokojem Kontynuuj czytanie

