Impresja przy kominku

Rozpaliłam w kominku. Ciepło ognia ogrzewa mi zmarznięte, obolałe stopy. Ból stawów, mocniejszy niż zwykle, przypomina o materii istnienia, o fizyczności, o tu i teraz. Ignorancja nie wchodzi w grę. Jestem sama w dużym, przytulnym domu-bibliotece, nieco zakurzonym, przybrudzonym moją niemocą. Nie mam już słów, by opisywać świat Kontynuuj czytanie

Dobry dzień

To był taki dobry, spokojny dzień. Bez lęku. Bez pośpiechu. Bez rozpaczliwych prób sprostania rzeczywistości. Może dlatego, że nie założyłam rano zegarka na rękę i potem, chcąc  sprawdzić godzinę, za każdym razem patrzyłam na delikatny fiolet żył? Widziałam w nim drobne elementy mojego życia, a cienie padające akurat Kontynuuj czytanie

Nieokreśloność

Za oknami nieokreśloność. Budzę się rano i wydaje mi się, że to już wieczór. Mogę tylko zauważać poziom natężenia szarości. Szara przestrzeń, szarzy ludzie, szare dni i szara ja. Melancholia jesieni, smutek zimy, zmęczenie przedwiośnia – jakby wszystkie te pory roku zmówiły się, by tańczyć razem powolny, żałobny Kontynuuj czytanie

Sobota

Myśli, od których boli głowa i wiruje przestrzeń, sprawiają, że niepokój sączy się cienką strużką. Dziś przemierzam czas samotnie, jak niegdyś płacząc do środka siebie. Sprzątam, żeby uporządkować sobie namiastkę świata. W kompulsywności znanych działań jest pociecha i ratunek. Na krótki czas przestaję być. Zapach chloru i niemiły Kontynuuj czytanie

W pokoiku Babci

Schowałam się w pokoiku Babci. Łóżko jest niewygodne i za krótkie. Uderzam stopami w ściankę szafy, w której ktoś ułożył stare koce. Przez szarą zasłonę przedziera się palące słońce. Dziś upał. To dlatego zmieniliśmy plany. Zostaniemy nad jeziorem. Do domu wrócimy w nocy.  Tak chcemy oszukać lato. Pod Kontynuuj czytanie

Dawno

Dawno mnie nie było. Zamknięta w ciasnych skrzynkach zobowiązań płynęłam z nurtem codziennego czasu. Bez zatrzymywania się, by spojrzeć na swoją twarz. Bez porannego zamyślenia i wieczornego układania wierszy. Bez radości. Gdzieś niedaleko psuje się świat. Jest smutno.    

After life, czyli sen o Lewym, a potem Binoche, Nikoś, Piłat

To uczucie, gdy obudził mnie bardzo dziwny sen (o godzinie 3.10). Był taki żywy i tak plastyczny! I był tam Robert Lewandowski:) Ale po przebudzeniu czułem spory ciężar smutku. Pamiętam, że usiadłem skonsternowany na łóżku i wówczas przypomniał mi się piękny film, z Juliette Binoche i Johnnym Deppem Kontynuuj czytanie

Sen

Niedawno miałam sen. Siedziałam w ciasnym pokoju w małym domku. W tym samym pomieszczeniu było mnóstwo osób, ludzi z mojej przeszłości i obecnego życia, bliskich i znajomych, a także kilka przypadkowych, znanych ledwo z widzenia. Wyglądało to jak sesja terapeutyczna, warsztaty dda. Prowadząca coś mówiła, ale nie mogłam Kontynuuj czytanie

Urlop

Wzięłam urlop. Od codzienności i rutyny. Od bliskich. Od sprzątania, prania i gotowania. I od psa. Wbrew pozorom, mimo że marzyłam o tym od dawna, do ostatniej chwili nie mogłam się zdecydować, żeby wyjechać. Odzywało się poczucie winy i syndrom matki-Polki. Odpuszczenie kontroli to naprawdę poważne wyjście ze Kontynuuj czytanie

Drżąca kropla

Zdarza mi się zapomnieć o sobie. Dzień po dniu tracę kawałek siebie, swojego czasu, swojej wolności, swoich pragnień. Jest wtedy tak, jakbym mimochodem wpływała w otchłań codzienności. Wielozadaniowość i nierealne oczekiwania wciągają mnie coraz głębiej i głębiej na dno. Wiruję szybko, ze strachem, że kończy się mój czas. Kontynuuj czytanie