Rozpaliłam w kominku. Ciepło ognia ogrzewa mi zmarznięte, obolałe stopy. Ból stawów, mocniejszy niż zwykle, przypomina o materii istnienia, o fizyczności, o tu i teraz. Ignorancja nie wchodzi w grę. Jestem sama w dużym, przytulnym domu-bibliotece, nieco zakurzonym, przybrudzonym moją niemocą. Nie mam już słów, by opisywać świat Kontynuuj czytanie
Zatrzymałam się kilka dni temu
Tak dawno już nie pisałam o sobie, że nie wiem, jak zacząć. Patrzę w biały ekran, a słowa, myśli, emocje piętrzą się jak chaotyczna, dziwna budowla. Kasuję zdanie po zdaniu i próbuję od nowa nazywać to, co we mnie. Jakże mozolne jest tworzenie znaczeń. Jakże trudne docieranie do Kontynuuj czytanie
Nietoperze i pies
Jest tak dobrze. Tak doskonale. Gdy głaszczę psa leżącego tuż obok mnie na tarasie. Jego sierść jest cudowna w dotyku, gładka, delikatna, puszysta. Opuszkami palców czuję tę miękkość. Widzę ją pod zamkniętymi oczami. Jest noc. Na stole cicho płonące świeczki. Na wyciągnięcie ręki, na odległość uśmiechu – mój Kontynuuj czytanie
Lis
Widziałam lisa. Szedł nieśpiesznie skrajem lasu w sylwestrową noc. Jego oczy rozświetliły się blaskiem samochodowych reflektorów. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie. Przez ułamek sekundy. Jego ciało wydawało się idealnie dopasowane do otoczenia, do szarości mokrej ulicy i ciemności lasu. Oddzielało nas wszystko: szyba, krople deszczu, ludzka świadomość, prędkość Kontynuuj czytanie
Dobry dzień
To był taki dobry, spokojny dzień. Bez lęku. Bez pośpiechu. Bez rozpaczliwych prób sprostania rzeczywistości. Może dlatego, że nie założyłam rano zegarka na rękę i potem, chcąc sprawdzić godzinę, za każdym razem patrzyłam na delikatny fiolet żył? Widziałam w nim drobne elementy mojego życia, a cienie padające akurat Kontynuuj czytanie
Ksenos
Słowa wydarte ze strumienia czasu. W pociągu, tramwaju, na przystanku. W obliczu niedoczasu, wielkiego braku, wyrywam słowa z ich naturalnego świata, ze stronic pachnących czymś prawdziwym, dalekim i moim. W obrazach mijających za oknem jest nieokreśloność, która rodzi lęk – strach dziki i pierwotny przed tym, co nieznane, Kontynuuj czytanie
Dziwna podróż
Kiedyś, gdy umarł mój synek, odbyłam dziwną podróż. Jechaliśmy krętymi drogami wznoszącymi się i opadającymi po zboczach gór. Mijaliśmy rozległe doliny pełne mgieł. Pamiętam widok wielkich głazów, domów z kamieni, zielonych przestrzeni ciagnących się po horyzont. Byłam wtedy gdzieś pomiędzy światami. Schowana w głębi niewyobrażalnego bólu i niespełnienia Kontynuuj czytanie
Nie jest łatwo
Nie jest łatwo. Mimo że wakacje. Nie mogę przełączyć się na tryb slow life. W głowie mam długie listy zadań do zrobienia i lęk, że nie zdążę, że czasu jednak zbyt mało. Rozglądam się wokoło i widzę tylko potrzeby i konieczności. Dociera do mnie świadomość, że w domu Kontynuuj czytanie
Kuracja dla faraona z parabolą w tle
W dwudziestym trzecim rozdziale „Faraona”, fascynującej powieści Bolesława Prusa o mechanizmach władzy i upadku państwa, znajduje się piękna w swojej prostocie scena teologiczna, którą porównać można do biblijnych przypowieści. Cóż się dzieje? Stary faraon, Ramzes XII, jest chory. Powiada, że nadszedł dla niego czas, aby opuścić ziemski padół Kontynuuj czytanie
Nieokreśloność
Za oknami nieokreśloność. Budzę się rano i wydaje mi się, że to już wieczór. Mogę tylko zauważać poziom natężenia szarości. Szara przestrzeń, szarzy ludzie, szare dni i szara ja. Melancholia jesieni, smutek zimy, zmęczenie przedwiośnia – jakby wszystkie te pory roku zmówiły się, by tańczyć razem powolny, żałobny Kontynuuj czytanie

