– Ja już przeszłam do jesieni – oznajmiła nam wczoraj córka najmłodsza. Oznajmiła kategorycznie i nieodwołalnie. Mimo upałów na zewnątrz i wieszczych przepowiedni tatusia, że „zapowiadają, że i wrzesień ma być upalny”. – A ja i tak już przeszłam do jesieni – powtórzyła. Zresztą nie tylko ona Kontynuuj czytanie
nadzieja
Bieszczady – mimo, że wybraliśmy je ze względu za ich niewysokość i łatwość tras – jednak nie przypadły do gustu mojemu mężowi. Owszem, ładne, lecz wolał je oglądać z okna kwatery lub auta. Ale żeby zaraz się wspinać po jakichś kamieniach i schodach, to już lekka przesada;) Kontynuuj czytanie
galeria
Udało się. Uprałam wszystko, co wróciło wraz z nami z wypadu w góry. A były tego całe góry:) A teraz siedzę sobie zupełnie spokojna na fotelu brazylijskim powieszonym pod osikami i słucham jak nade mną Aniołowie z hukiem przetaczają beczki po brukowanych uliczkach nieba:) – Niech sobie Kontynuuj czytanie
Bieszczady
– Ale coś się dzieje? Coś kogoś boli? – słyszymy zirytowany głos kobiety. Stoi na szlaku w lesie i przemawia motywująco do swoich dzieci i męża. – Może chociaż dojdźmy do końca lasu i zobaczmy połoninę – zachęca jęczącą gromadkę. Przechodzimy właśnie obok, już w dół z Kontynuuj czytanie
motywator:)
Takie coś mam zapisane, więc wrzucam. Nie pierwszej świeżości, bo sprzed dwóch tygodni, ale jako przysłowiowy „znak życia” się sprawdzi:) * * * – To niemożliwe – powątpiewa tatek – Nie uda nam się złożyć jutro trzech kuchni. – Złożymy – postanawia syn – Tylko żebyś mi Kontynuuj czytanie
podróż;)
Rodzina tym razem w całym komplecie. Siedzimy w salonie gdzie kto może. Niektórzy na fotelach, inni na stołeczku, ktoś w pozie rzymskiego patrycjusza na kanapie, a Adaś rozciągnięty na dywanie. Tak jak lubi. Zoczam, że Hania ma kubek herbaty i natychmiast go pozazdraszczam córce. Wstaję więc z Kontynuuj czytanie
znad gazetki:)
Nusia i Lala oglądają stare egzemplarze naszej ulubionej gazetki wnętrzarskiej. – O, mamy takiego anioła, tylko innego!!! – wykrzykuje tonem odkrywcy Lalcia. Tak zwana „insza inszość”. 😁
zupa:)
Wróciłam z weekendowych rekolekcji, więc gdy mama zadzwoniła w poniedzialek rano z nowiną, że ma dla nas pierogi i zupę pomidorową, ucieszyłam się niezmiernie. Przywiozłam wielką gorącą michę z pierogami i zupę w słoiku. * * * Odkręcam słoik i widzę, że zupy jest już tylko resztka. Kontynuuj czytanie
rozmowy pod gwiazdami
Siedzę nocą na tarasiku i patrzę w gwiazdy. Wraca mój syn do domu, podchodzi, pochyla się. – Co robisz? – Oglądam gwiazdy. – Ale przecież nie widać – mówi. – Widać, zobacz – wskazuję palcem na złote punkciki nad dachem domu. Pochyla się jeszcze niżej i spogląda. Kontynuuj czytanie
Jeshua
Pojechać na rekolekcje, przypomnieć sobie Imię swojej największej miłości, to Imię, które rozsadza serce, które kruszy skały, łamie cedry, leczy rany, podnosi, przywraca życie, rozrywa zasłony, ucisza sztormy. Wszystko to dla mnie czyniłeś, nie raz i nie dwa, nie tysiąc i nie trzy tysiące. Chodzę po moim Kontynuuj czytanie

