Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jaka nam się przydarzyła to danie życia tej czwórce.☺️ Oboje pochodzimy z wielodzietnych rodzin i od początku planowaliśmy, że nasza też będzie taka. „Co najmniej pięcioro” – mówiliśmy. I rzeczywiście tak jest, choć po tym pięknym świecie chodzi czworo. Od 24 lat jestem Kontynuuj czytanie
???
Brakuje mi pisania. Ono jest dla mnie tym, czym dla innych ludzi oddychanie. Nie pisałam już kilka miesięcy. Może czas wrócić… Bo jak długo można nie oddychać??? Ale czy jeszcze potrafię? Czuję się jak ktoś, kto przeleżał w łóźku długi czas i teraz boi się stanąć Kontynuuj czytanie
nocna podróż
Jadę nocą do domu. To metafizyczne doznanie. Jestem wtedy tak blisko granicy. Jest ciemno, siąpi deszcz, a z naprzeciwka pędzą inne auta; osobowe i tiry. Ich światła rozmazują się na zapłakanej szybie, kłują w oczy. Pomiędzy jednym a drugim taktem wycieraczek świat zanika za srebrną zasłoną, jakby Kontynuuj czytanie
zmysł
– Cytryna – wykrzykuje mała dziewczynka. Mały nosek przyciska się do żółtej pachnącej skórki. – To szyszka! – mówi chłopiec, obracając cacko w rączkach. Wyjmuję wszystko po kolei z mojego pudełeczka. I suche szeleszczące liście, i gałązkę mięty, i skórkę pomarańczy, i żołędzia, kawałek tui, a na Kontynuuj czytanie
karawan:)
Mężulek szuka usilnie auta dla naszych córek, aby mogły być bardziej mobilne w mieście akademickim. – Nie, ten nie – tłumaczy wskazując na kombi – za duży. – To znaczy jaki? – Tam z tyłu jeszcze dwie trumny się zmieszczą – jakże poglądowo tłumaczy auto-ekspert. Szukamy dalej. Kontynuuj czytanie
wakat
W związku ze zniknięciem Hani, w domowych pieleszach nie może pozostać luka. Bo dom jak i przyroda, nie znosi próżni. I tak oto wakat na stanowisku pomywacza zlewowego trafił się osobie jedynej możliwej:) – Tylko mi wrzućcie łyżeczki po kawie do zlewu – z groźną miną wygłasza Kontynuuj czytanie
tkackie czółenko
– Ależ ten czas leci – westchnął klient mojego męża, spoglądając na swoje dziecko – Niedawno się urodziło, a już ma miesiąc – dodał zdziwiony. Tu mój mąż się zaśmiał. – To jeszcze nic – dorzucił swoje – moje dzieci niedawno się urodziły, a wczoraj trzecie zawiozłem Kontynuuj czytanie
bezgłośna rozmowa
Lubię cmentarze. Jest w nich jakaś taka cisza, pokój i zaduma, jakich często brakuje wśród nas żyjących . W naszych spotkaniach, słowach, myślach. Wszystko w nas pędzące, niecierpliwe, chwiejne, chaotyczne, drżące jak cienie drzew na ścianie. Nawet naszym snom daleko od wyciszenia. Wstajemy czasem rano z westchnieniem Kontynuuj czytanie
obwieszczenie drobne:)
– Ja już przeszłam do jesieni – oznajmiła nam wczoraj córka najmłodsza. Oznajmiła kategorycznie i nieodwołalnie. Mimo upałów na zewnątrz i wieszczych przepowiedni tatusia, że „zapowiadają, że i wrzesień ma być upalny”. – A ja i tak już przeszłam do jesieni – powtórzyła. Zresztą nie tylko ona Kontynuuj czytanie
nadzieja
Bieszczady – mimo, że wybraliśmy je ze względu za ich niewysokość i łatwość tras – jednak nie przypadły do gustu mojemu mężowi. Owszem, ładne, lecz wolał je oglądać z okna kwatery lub auta. Ale żeby zaraz się wspinać po jakichś kamieniach i schodach, to już lekka przesada;) Kontynuuj czytanie

