nowa łata

  Stara piękna poducha, którą kiedyś kupiłyśmy w szmateksie zaczęła się rozdzierać z jednej strony. Widocznie była intensywnie ekploatowana, a i u nas nie przebywała na zasłużonym odpoczynku:) Materiał więc siał się i siał coraz bardziej, a w koncu pękł, a z brzuszyska poduszki wyszły malownicze wnętrzności z Kontynuuj czytanie

dochodzenie

  – Weź go zapytaj jak ma na imię – konspiracyjnym szeptem zlecam, gdy tylko mężulek wchodzi do sypialni. Leżymy tu we trzy na wielkim łożu, już w pidżamkach i łączymy fakty. Musimy je łączyć po cichutku, gdyż podejrzany siedzi obok w salonie. No bo tak. Nie był Kontynuuj czytanie

światy;)

  – Ala z Zosią umówiły się, że jutro będą oglądały „Dumę i uprzedzenie” i razem szydełkowały – opowiadam zgromadzonej wieczorną porą rodzince – Zosia na razie umie tylko łańcuszek, ale Ala ma ją nauczyć. Na tę wieść okropny grymas wypływa na twarz syna. Prawie jakby został porażony Kontynuuj czytanie

miedza

  Nie sądziłam, że można w dzień wielkiego wesela prawie swojej córki siedzieć tak spokojnie na progu własnego domu, z kotem zwiniętym u stóp i płaszczem ze śpiewu ptasiego nad głową. A jednak można. Za chwilę wszystko się rozkręci, zawiruje, zatańczy, zalśni, strzeli kantem i lakierkami, sypnie kwiatami Kontynuuj czytanie

katedra

  – Masz tutaj katedrę? – pyta najstarsze dziecię, grzebiąc w mojej szafie. Wybiera się na spisanie protokołu ślubnego przed weselem Julii. – Nie, chyba katedra poszła do prania. Ale jest tam chyba taka podobna do katedry. – odpowiadam. – A to nie, to inną założę – odpowiada. Kontynuuj czytanie

naiwność

  Ktoś ostatnio w przypływie złości nazwał mnie „naiwną”. Potem dodał, że stworzyłam sobie idealny świat, który nie istnieje. I…nie poczułam bólu. To dziwne, że nie czujesz dźgnięcia, gdy ktoś ci je zadał. I zadał z intencją żeby bolało. I… nie czuję też żalu do tej osoby. Przeżywa Kontynuuj czytanie

stówa

  Wczoraj było święto jednego z naszych wielkich przyjaciół i wspomożycieli – św. Antoniego. Ostatnio dużo o nim pisałam, ale muszę dodać jeszcze jedną historię, bo to pierwszy raz w moim życiu, gdy Antoni znalazł zgubę, zanim poprosiłam go o pomoc:) To zdarzyło się również na ostatniej wycieczce. Kontynuuj czytanie

łaski drogi

  Przepraszam, że tak długo nie piszę. To nie dlatego, że dzieje się coś złego. Po prostu dzieje się tyle, że nie wiem już o czym pisać. Ale pomyślałam, że dziś opiszę wam jedną z historii ostatnich dni, która mnie bardzo poruszyła. Nie wiem czy pisałam, że po Kontynuuj czytanie

Indianie:)

  Nie nadążałam już z podlewaniem kwiatów i ogródków. Upały niemiłosierne i ani kropli deszczu. Wczoraj więc przypomniałam sobie stary indiański sposób na wywoływanie deszczu:) Otóż, zauważyliśmy już jakiś czas temu, że gdy tylko umyjemy okna dachowe ( a robimy to najwyżej dwa razy w roku), zawsze potem Kontynuuj czytanie

pełnia

  Pełnia księżyca. I trzecia z kolei bezsenna noc. Wujek i siostra lunatykowali, ty tylko nie możesz zasnąć;) Przy okazji zamartwiasz się o cały świat. No bo kto się ma zamartwiać? Pan Bóg:) Walczysz o każdą kroplę snu, aż o czwartej nad ranem w końcu się poddajesz. Słońce Kontynuuj czytanie