spiżarnia

  Pamięć każdego z nas można porównać do dużej spiżarni, z półkami wypełnionymi przetworami. Mnóstwo słoików, wiele z nich stoi z samego brzegu. To najświeższe wspomnienia, stoją w zasięgu wzroku. Inne, sprzed lat lub nawet dekad, zagubione gdzieś w głębi półek, w całkowitej ciemności, zapomniane i przykryte kurzem. Kontynuuj czytanie

  „Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu”. ( Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj) Te słowa przeczytałam niedawno i przypomniałam sobie pewnego upośledzonego chłopaka, którego niemal co dzień widziałam na mszy w naszym kościele. Pewnego dnia pojechałam wcześniej z Lalcią, kupiłam jej gałkę loda i siedziałyśmy na Kontynuuj czytanie

biedronki

  W całym domu pelno biedronek. Spały sobie cicho w kącikach swoim snem zimowym, a teraz budzą się i niemrawo ruszają w nowy sezon. Przysypiają jeszcze co pół kroku jak moje córki nastolatki, gdy je zbudzimy do szkoły:) Wiosna zresztą podobna w tym roku. Są dni, gdy chyba Kontynuuj czytanie

pokrzywy

  Jeśli ktoś sądzi, że walka z wiatrakami jest mozolna i nierówna, powinien spróbować walki z pokrzywami:) Właśnie jestem po kolejnym starciu z nimi. Cała zgrzana i zmęczona wyciąganiem z ziemi długich i mocnych jak wielometrowe sznury korzeniami. Co wiosna wyzywam je na pojedynek i co wiosna pokonuję. Kontynuuj czytanie

cały

  Przypomina mi się, gdy ostatnio rozmawiałam z moimi uczniami o pustym grobie Jezusa. I mówimy sobie po raz n-ty, że Chrystus stamtąd wyszedł, zmartwychwstał, że tylko trzy dni, że płotna i chusta… A tu nagle ktoś z sali pyta: – A kości zostały? 🙂 Ksiądz właśnie na Kontynuuj czytanie

modlitwa na progu poranka

  Usiąść rano na progu domu, z kubkiem malinowej herbaty. Ubrać się ciepło, zawinąć, bo ranek po – deszczowy i chłodny. I tak siedzieć i patrzeć na zielone coraz bardziej podwórko, słuchać pełnego emocji ptasiego koncertu. Ciepło herbaty rozlewa się po ciele. I inna jeszcze gorąca fala zalewa Kontynuuj czytanie

stąd aż do pupy:)

  Kiedyś myślałam, ze wstyd się do tego przyznać. Ale lata minęły, ja się zmieniłam, więc teraz mogę to wyznać bez skruchy. Gdy miałam małe dzieci, jedno, potem dwoje, troje, w końcu czworo i gdy czasami mogłam w niedzielę pójść sama do kościoła, szłam na mszę, by odpocząć. Kontynuuj czytanie