Usiąść rano na progu domu, z kubkiem malinowej herbaty. Ubrać się ciepło, zawinąć, bo ranek po – deszczowy i chłodny. I tak siedzieć i patrzeć na zielone coraz bardziej podwórko, słuchać pełnego emocji ptasiego koncertu. Ciepło herbaty rozlewa się po ciele. I inna jeszcze gorąca fala zalewa Kontynuuj czytanie
stąd aż do pupy:)
Kiedyś myślałam, ze wstyd się do tego przyznać. Ale lata minęły, ja się zmieniłam, więc teraz mogę to wyznać bez skruchy. Gdy miałam małe dzieci, jedno, potem dwoje, troje, w końcu czworo i gdy czasami mogłam w niedzielę pójść sama do kościoła, szłam na mszę, by odpocząć. Kontynuuj czytanie
zmienność
Gdy przyjeżdżam do pracy, na parkingu szaro i wietrznie. Naciągam mocniej czapkę na uszy, wtulam nos w kołnierz kożuszka i szybko wchodzę po schodach. Gdy wychodzę – słońce dwoi się i troi, by oszronić blaskiem wszystko, co rano wydawało się byle jakie i niezachęcające do oglądania. I ptaki Kontynuuj czytanie
wdzięczność
– Jak mi powiedział, że kupił, od razu pomyślałam, że „wymodlony” – śmieje się Bożenka. Rozmawiamy na korytarzu szkolnym i właśnie jej opowiadam, że mojemu mężowi udało się znaleźć i kupić wymarzony samochód dostawczy. – Zadręczał się tym cały tydzień – mówię – całymi dniami przeszukiwał Internet, Kontynuuj czytanie
smaczek
Opowiadam koleżankom w pracy jak dziś rozmawiałam z przedszkolakami o niebie. – Powiedziałam im, że Pan Jezus poszedł przygotować nam wszystkim mieszkanka. I że ja umrę pierwsza, bo jestem najstarsza, więc umawiamy się, że jak oni przyjdą do nieba, to ja już będę tam na nich czekać. I Kontynuuj czytanie
wspólna droga
Zostaliśmy z jednym autem i jest to naprawdę spore utrudnienie jeśli mieszka się poza miastem. Najgorsze jest to, że zepsuł się także samochód transportowy męża, więc jego praca została wstrzymana. I – jak to przy zamówieniach i drożdżach – pączkuje i wyłazi poza brzegi misy czasu. A Kontynuuj czytanie
siano
Ala MM. pisze książkę o św. Tereni. Podsyła mi skraweczki. I oto obrazek o świętej, która – chora już i bardzo słaba – siedzi na fotelu i patrzy jak siostry pracują na łące. Pachnie siano. Czytam, a w mojej głowie otwiera się nagle inna książka – mojego Kontynuuj czytanie
blond wariatki
Siedzimy w pokoju nauczycielskim i z przejęciem o czymś rozmawiamy. Ja, Bella, Inka, Gosia. Cztery blondynki. Oczy nam płoną, gestykulujemy żywo, uśmiechnięte od ucha do ucha. Wbiega do pokoju Ewa i od progu woła: – Rut, słyszałam!!! Jestem z wami! – Wiedziałam, że ty na pewno do Kontynuuj czytanie
jeśli chcesz…
Choroba nie odpuszcza. Jestem już bardzo zmęczona. Znowu spróbuję wrócić do pracy w poniedziałek, ale nie wiem jak to się skończy. Modlę się, proszę dusze czyśćcowe o pomoc, wzięłam kropelkę wody z Lourdes, zastanawiam się czy nie wezwać Ksawerego żeby mnie namaścił, próbuję eksperymentalnych metod leczenia, a Kontynuuj czytanie

