blond wariatki

  Siedzimy w pokoju nauczycielskim i z przejęciem o czymś rozmawiamy. Ja, Bella, Inka, Gosia. Cztery blondynki. Oczy nam płoną, gestykulujemy żywo, uśmiechnięte od ucha do ucha. Wbiega do pokoju Ewa i od progu woła: – Rut, słyszałam!!!  Jestem z wami! – Wiedziałam, że ty na pewno do Kontynuuj czytanie

jeśli chcesz…

  Choroba nie odpuszcza. Jestem już bardzo zmęczona. Znowu spróbuję wrócić do pracy w poniedziałek, ale nie wiem jak to się skończy. Modlę się, proszę dusze czyśćcowe o pomoc, wzięłam kropelkę wody z Lourdes, zastanawiam się czy nie wezwać Ksawerego żeby mnie namaścił, próbuję eksperymentalnych metod leczenia, a Kontynuuj czytanie

syn

  – Ostatnio tak się nudziłem… – opowiada syn po skończonej sesji zimowej. – Ale przecież się stresowałeś. Nie można się jednocześnie stresować i nudzić – przerywam. – Można:) – bez cergieli rzecze on.   No popatrzcie, a ja mam zgoła inne doświadczenia;)   * * * Niedługo Kontynuuj czytanie

wewnętrzne światło

  Ja wciąż chora. Jednodniowy eksperyment z powrotem do pracy się nie powiódł i skończyło się powrotem choroby i utratą głosu. Ale pomyślałam, że coś Wam napiszę. To wspomnienie sprzed dwóch tygodni. Rozmowa, która wciąż we mnie rozbrzmiewa, słowa, które ożywają jak dzwoneczki, gdy je delikatnie potrącić pamięcią. Kontynuuj czytanie

przyczyna zgonu:)

  – Hania, to niegodziwe, że dałaś mi tę ksiązkę jak i tak mam katar i nie nadążam wyjmować chusteczek – upominam córkę znad dzieła pt. ” Między ustał a brzegiem pucharu” *  *  * – Ja nie mogę tego czytać!!! – krzyczę powstrzymując szloch – Odwodnię się!!! Kontynuuj czytanie

nie brookliński most

  Siedzę w łóżku. Już lepiej. Choroba się poddaje nieokiełzanym siłom drzemiącym w tak mikrym ludzkim organizmie. Jeszcze tym razem nie ona wygra. Jeszcze tym razem powstanę. Ile razy jeszcze się uda? – pytam za każdym razem rozłożona na łopatki jakąś słabością. Teraz wirus zainteresował się bardziej łakomym Kontynuuj czytanie

piec ognisty

  Ta spokojna sobota z poprzedniego wpisu wydaje się być dziś tak odległa. Jeśli myślałam, że to koniec kielicha wielkopostnego, to się pomyliłam. Ale chyba raczej, nauczona doświadczeniem, tak nie myślałam i w głębi serca czekałam na zaproszenie w głębsze rekolekcje. W sobotę wieczorem nagle, bez ostrzeżenia pojawił Kontynuuj czytanie

Środa Popielcowa

  Zaczął się Wielki Post i – jak to zwykle u nas – od cierpienia. Nagle, w Środę Popielcową zaczął mnie boleć ząb i dopadła mnie inna bardzo bolesna przypadłość. Ale żeby duch nie był poszkodowany, otrzymałam informację od koleżanki o personalnych atakach na mnie jako nauczyciela religii. Kontynuuj czytanie