światło

  Za nami cały dzień wypełniony przygotowaniami. Sprzątaniem, gotowaniem, praniem, pieczeniem, krojeniem, dekorowaniem, ostatnimi zakupami. W międzyczasie różaniec, a na koniec kolejny dzień nowenny. Ten ostatni dzień jest jak alegoria naszego życia pełnego zabiegania za sprawami małymi i większymi, przyziemnymi i tymi wyższymi. I alegorią jest ten śnieg, Kontynuuj czytanie

trochę koloru

  Kiedyś niektórym z Was spodobała się moja bardzo intensywnie niebieska sukienka. Niestety nie mogłam Wam podać żadnych namiarów gdzie można kupić coś podobnego. A tu dziś… znalazłam cudną i bardzo podobną do mojej sukienkę o nazwie Atencja. Nie jest tania, ale ma tę przewagę nad moją sukienką, Kontynuuj czytanie

szare dni

  Śnieg już prawie się roztopił, bałwan stoi smętnie przekrzywiony z garnkiem na bakier. Rano mgła jak mleko, mżawka i błoto rozjeżdżające się spod opon i butów. Auto zaparowuje od środka momentalnie, światła innych aut rozbryzgują się na mokrym asfalcie i kłują w oczy. Chlapa, szaro i obskurnie. Kontynuuj czytanie

9 dni

  Moja babcia przekazała to mojej mamie, a ja zrobiłam ksero i zszyłam białą nicią kartki. Stara kantyczka sprzed pierwszej wojny światowej, rozsypujące się w rękach kartki, język, jakiego się już prawie nie używa, a jednak… Od lat, co roku, na 9 dni przed Bożym Narodzeniem odśpiewywaliśmy wspólnie Kontynuuj czytanie

krótki termin

  Opowieść jednej z moich koleżanek przedszkolanek. Jeden z maluchów przychodzi do niej i konspiracyjnym tonem szepcze: – A wie pani za ile będą święta? Pani wzrusza ramionami i zamienia się w słuch. – Za dwie świece. Pani od leligii tak mówiła😁 – zdradza tajemnicę malec:)   A Kontynuuj czytanie

zwyczajna normalność

  Leżymy jak co wieczór na naszym wielkim łożu w sypialni. To już nasz rytuał, że kolacja w kuchni i pogaduchy w salonie przenoszą się właśnie tu. Omawiamy dzień, każdy coś dorzuca od siebie, rzeczy śmieszne, poważne i zadziwiające. Ja z dziewczynkami oglądam krótkie filmiki z Ig i Kontynuuj czytanie

te dni;)

  Kiedy ja mam „te dni”, wrze we mnie jak w kotle. Jako osoba inteligentna i świadoma potrafię stanąć obok i spojrzeć na siebie z dystansu ( zaiste ciekawy to widok:), co jednak nie znaczy, że zawsze potrafię powstrzymać ciśnienie magmy gniewu we wzburzonym kraterze. Ostatnio parę dni Kontynuuj czytanie

szczęśliwy wypadek

  Pierwsza niedziela adwentu, wszyscy już wyszykowani do kościoła. Jeszcze ktoś tam dopija herbatkę, jeszcze ktoś talerzyk ładuje do zmywarki, jeden myje zęby, a drugi już siedzi i zakłada buty. A tu mężulek, czerwony od mrozu, wpada do domu i wykrzykuje nowinę: – Resor pękł w vanie i Kontynuuj czytanie

wierne psisko

  Siedzę i patrzę w płomień pierwszej zapalonej na wieńcu świecy. W tym roku dziewczynki skomponowały go z pachnących gałązek sosny. Znowu ciężki śnieg złamał jedno z naszych drzew, więc przyciągnęłam dużą gałąź i ustawiłam ją na patio w donicy tak, by wyglądała jakby tam rosła od zawsze. Kontynuuj czytanie