* * *
dużo pracy
Dzisiaj bardzo pracowity dzień za mną. Szkoła i tym razem oprócz normalnych lekcji ( o ile mogą być normalne, gdy nauczyciel prawie nie mówi z powodu chrypki;), z jedną klasą zrobiliśmy sobie challenge świąteczny i produkowaliśmy w pocie czoła i konwulsjach śmiechu wieńce bożonarodzeniowe. Nie sobie a Kontynuuj czytanie
ciepły dzień
– Ale mieliście szczęście, że przyjechaliście – ekscytuję się – A tu spadło tyle śniegu!!! Tak, Ala i Adaś przyjechali na weekend, a śnieg sypał przez cały piątek i sobotę. Jakby specjalnie dla nich. W wielkim mieście, gdzie studiują taki śnieg szybko zmienia się w szare ciamkające Kontynuuj czytanie
radość z dziś
Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam. Następnego dnia po powieszeniu bombek na drzewkach Lalcia – wobec naszego braku reakcji i protestu – grzebała długą i grzechoczącą chwilę w naszych skrzyneczkach z płytami CD, a potem włączyła staroangielską muzykę bożonarodzeniową!!! Przepiękne anielskie śpiewy, dzwoneczki i wszystkie te cudności, od których serce Kontynuuj czytanie
piernikowe refleksje
Listopadowe urodziny Lalci to taki nasz znak przypominający, że czas wyjąć chomikowane już od jakiegoś czasu ingrediencje i zająć się ciastem na pierniki. Rozpuszczamy w garnuszku miód, smalec i cukier. W międzyczasie ktoś już wsypuje do wielkiej miski mąkę i wbija jajka, a ktoś jeszcze inny z Kontynuuj czytanie
rekolekcje nr 2
Kolejna choroba i kolejne rekolekcje. Tym razem wirus wywracający jelita od podszewki. Pewnie moje maluchy z przedszkola mi go sprzedały:) Oby do jutra przeszło, bo mam dla nich przygotowane zajęcia o Polsce i biało – czerwonej fladze. Tymczasem biało- czerwona powiewa na wietrze, umocowana drzewcem do paulowni, Kontynuuj czytanie
drzwi
Oglądałam ostatnio pracę pewnego artysty malarza, jego pociągnięcia pędzlem, jego dobór kolorów, jego nonszalancję w malowaniu. Oglądałam jego dzieła, patrzyłam na nie długo, śledziłam szczegóły. I nagle coś się otworzyło. Jakby jakaś szkatułka wysypała mi się pod nogi. Zrozumiałam w jednej chwili to, czego nie rozumiałam od Kontynuuj czytanie
nieziemskie moce;)
Syn – gdy przyjeżdża do domu – przywozi stertę prania. Na szczęście wszystko jest czarne, więc ładuję pralkę, piorę, rozwieszam. I gotowe. – Ale przecież wy macie pralkę na stancji? – zaczynam dochodzenie. – No tak – odpowiada syn – I ja nawet piorę, ale – nie Kontynuuj czytanie
mały jeż
Pewnie też macie takie dni, gdy następuje kumulacja jakiegoś dobra, zadowolenia i gdy czujecie się „wygłaskani” za wszystkie czasy. Ja wczoraj miałam taki dzień. Gdy jedna ze starszych klas wyznała nagle, że moje lekcje są ciekawe. Gdy pierwszaki, stęsknione za mną po mojej chorobie, dopadły mnie Kontynuuj czytanie

