rekolekcje na L4

  Walka była długa i zacięta, ale ostatecznie pokonały mnie. Zmutowane po wielokroć, w milionach sztuk siedzące na klamkach drzwi, ławkach, fruwające w powietrzu i zostawiane na policzku wraz z mokrymi całuskami przedszkolaków. Armia szkolnych wirusów i zarazków:) Jestem z siebie jednak dumna, że wytrwałam tak długo i Kontynuuj czytanie

powracanie

  Powrócić do domu. Rozpakować walizkę, szybko nastawić pranie. Włączyć Armstronga i zabrać się za krojenie warzyw. I już za chwilę dom ożywa, przeciąga się, budzi.  I coś głęboko w tobie robi dokładnie to samo. Twoje córki parzą herbatkę Rooibos z goździkami i miodem. Szumi pralka, Louis wtóruje Kontynuuj czytanie

Słowo na dziś🌸

Z dzisiejszej Ewangelii: Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli». 🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛🐦‍⬛❤️      

sypać iskry

  Od jakiegoś czasu prowadzę dwa konta na Instagramie. Jedno z moimi obrazami i drugie, na którym próbuję uchwycić chwilki i małe rzeczy, jakimi żyjemy na co dzień jako rodzina. Wśród obserwujących znalazło się parę koleżanek Ali ze studiów, młodych dziewcząt. – Wiesz – śmieje się moja córka Kontynuuj czytanie

biedronki

  Wszędzie biedronki. Siadają mi na włosach, rękach, na cegłach mojego domu, zielonych deskach okiennic, stoliku. Biegają jedna za drugą. Powietrze wibruje od ich małego nakrapianego życia. Ciepły październikowy wiatr przekłada mi pasma włosów, pogania biedronki, droczy się z nimi i bawi liśćmi. Wciąż jest tak pięknie mimo Kontynuuj czytanie

dżem:)

  Każdy ma swoje upodobania, miłości, antypatie i uprzedzenia. Ja np. nie lubię koloru pomarańczowego i fioletowego, ale uwielbiam lawendowy i lazurowy. Znałam jednak osobę, a nawet z nią mieszkałam parę lat, która ubierała się tylko na fioletowo i to w tym odcieniu, którego nie znoszę najbardziej, a Kontynuuj czytanie

dzień dobry

  Można komuś rozświetlić dzień drobnym gestem. To takie nie-trudne, a tak cenne. – O, moje skrętniki!!! – krzyczę, gdy na progu pokoju nauczycielskiego zjawia się Ania – Pamiętałaś!!! – Tak, wiedziałam, że tu będziesz – mówi i podaje małą reklamóweczkę z wystającymi zeń paroma listkami. – Jesteś Kontynuuj czytanie

plasterki

  Po trudnym długim tygodniu, pełnym zabiegania i załatwiania różnych spraw, ten długi jesienny wieczór, tylko mój, który przyniósł odpoczynek. I to nic, że nagle się ochłodziło, i deszcz, a złote liście brzóz jak motyle szybują niesione zimnym wiatrem. To nic, że deszcz bębni o dach i szumi Kontynuuj czytanie