Leżymy na trawie i śmiejemy się. – O, widziałam!!! – raz po raz wykrzykuje któraś z nas. – To moja piąta – oświadcza Lalcia. – Nie, żadnej nie było – protestujemy z Alą – Wymyśliłaś. – O, zobaczcie!!! Ale wielka. – pokazuję wbijając palec w ciemność nad Kontynuuj czytanie
Orwell jakiego nie znałam
Co robię, gdy nie piszę? Wstaję rano, sypię kotom karmę na patio i na tarasiku oddzielnie dla Late, piję kawę, rozmawiam z mężem, nastawiam pranie ( u nas prawie zawsze coś jest do prania:), potem dopiero się przebieram, podlewam kwiaty. Śniadanie jem jakoś w międzyczasie, lub – Kontynuuj czytanie
szaty
Najbardziej wzruszające jest dotykanie bielizny kielichowej. Uprana, odświeżona, pachnąca, delikatna. Wieszam ją razem z koronkami i paroma komżami, które jeszcze mogą się przydać. Puryfikaterze i korporały. Dla kogoś innego te skrawki białego materiału z malutkim krzyżykiem na środku to zwykłe szmatki. Ale ja wiem do czego służyły. Kontynuuj czytanie
odnajdywanie się
Siedzę przy otwartym tarasie i popijając w ciszy kawę, zwijam koronki. Tak, piękne misterne, pachnące starością koronki. Ksawery robił ostatnio porządki na poddaszu kościoła. – Może chcecie? – zapytał – Stare kapy, obrusy, komże, koronki. Ja to wyrzucę, a wam może się przyda. Dziewczynki szyją i wyszywają, może Kontynuuj czytanie
kolorowe wstążki
Jeszcze w oczach migają skrawki podróży podobne do kolorowych wstążek na wietrze. Tańczą wdzięcząc się, gdy tylko przymknę oczy. Smugi pól pachnące mąką rozprażoną na słońcu, złote cebulki cerkiew na Podlasiu, tajemnicza półmroczna puszcza przetykana tu i ówdzie nitkami słońca, las krzyży na świętej górze Grabarce, niebieskie Kontynuuj czytanie
gościniec
– Gdzie idziemy? – zapytała Marta. – Nigdzie – zaśmiałam się – Po prostu pójdziemy drogą. Aż do końca. Szłyśmy właśnie w podcieniach lasu, po dość szerokim trakcie, który jak stumień z piasku przecina tu darń, mchy i poszycie lasu. Przed nami i za nami nasze dzieci. Kontynuuj czytanie

