* * *
szaty
Najbardziej wzruszające jest dotykanie bielizny kielichowej. Uprana, odświeżona, pachnąca, delikatna. Wieszam ją razem z koronkami i paroma komżami, które jeszcze mogą się przydać. Puryfikaterze i korporały. Dla kogoś innego te skrawki białego materiału z malutkim krzyżykiem na środku to zwykłe szmatki. Ale ja wiem do czego służyły. Kontynuuj czytanie
odnajdywanie się
Siedzę przy otwartym tarasie i popijając w ciszy kawę, zwijam koronki. Tak, piękne misterne, pachnące starością koronki. Ksawery robił ostatnio porządki na poddaszu kościoła. – Może chcecie? – zapytał – Stare kapy, obrusy, komże, koronki. Ja to wyrzucę, a wam może się przyda. Dziewczynki szyją i wyszywają, może Kontynuuj czytanie
kolorowe wstążki
Jeszcze w oczach migają skrawki podróży podobne do kolorowych wstążek na wietrze. Tańczą wdzięcząc się, gdy tylko przymknę oczy. Smugi pól pachnące mąką rozprażoną na słońcu, złote cebulki cerkiew na Podlasiu, tajemnicza półmroczna puszcza przetykana tu i ówdzie nitkami słońca, las krzyży na świętej górze Grabarce, niebieskie Kontynuuj czytanie
gościniec
– Gdzie idziemy? – zapytała Marta. – Nigdzie – zaśmiałam się – Po prostu pójdziemy drogą. Aż do końca. Szłyśmy właśnie w podcieniach lasu, po dość szerokim trakcie, który jak stumień z piasku przecina tu darń, mchy i poszycie lasu. Przed nami i za nami nasze dzieci. Kontynuuj czytanie
rzeka + jabłka
Starzy znajomi przyjechali do nas na porzeczki. Marek umie niemal wszystko przerobić na pyszne wino, więc jak coś zdatnego mamy, dzielimy się z nim ochoczo. Podczas rozmowy biadamy nieco, że jabłonki w tym roku nie zakwitly ani jednym kwiatkiem i nie będzie owocu. Wspominamy przy okazji z Kontynuuj czytanie
iść
Tak malowałam trzy lata temu, a tak maluję dziś. I wiem, że to nie jest koniec. To proste: jeśli się nie zatrzymasz, będziesz szedł i dojdziesz do nowych miejsc. I ta zasada dotyczy wszystkiego w naszym życiu. Miłości, wiary, twórczości, wiedzy… Wszystkiego. Coraz bardziej rozumiem, że nie Kontynuuj czytanie
płynny miód
„Dla Jego bolesnej męki…” – płynie melodyjnie koronka. Wznosi się i opada lekko jak fale morza, szemrze. Siedzimy w kaplicy, przed nami ściana z pięknego marmuru. Podświetlony, półprzeźroczysty wygląda jak burszyn lub plaster miodu. Na nim ciemny krzyż. U stóp krzyża trumna. Zmarł. Tak, chorował, ale na Kontynuuj czytanie
dowód wdzięczności
Mój mąż nie chciał wziąć pieniędzy za jakąś drobną usługę. – Niech pani odmówi dwie Zdrowaśki za naszą chorą na raka koleżankę i będziemy kwita – powiedział sąsiadce, która nagabywała go o cenę. – Dobrze – powiedziała w końcu, zamykając porfel i chowając go do torebki – Zdrowaśki Kontynuuj czytanie

