rzeka + jabłka

  Starzy znajomi przyjechali do nas na porzeczki. Marek umie niemal wszystko przerobić na pyszne wino, więc jak coś zdatnego mamy, dzielimy się z nim ochoczo. Podczas rozmowy biadamy nieco, że jabłonki w tym roku nie zakwitly ani jednym kwiatkiem i nie będzie owocu. Wspominamy przy okazji z Kontynuuj czytanie

iść

  Tak malowałam trzy lata temu, a tak maluję dziś. I wiem, że to nie jest koniec. To proste: jeśli się nie zatrzymasz, będziesz szedł i dojdziesz do nowych miejsc. I ta zasada dotyczy wszystkiego w naszym życiu. Miłości, wiary, twórczości, wiedzy… Wszystkiego. Coraz bardziej rozumiem, że nie Kontynuuj czytanie

płynny miód

  „Dla Jego bolesnej męki…” – płynie melodyjnie koronka. Wznosi się i opada lekko jak fale morza, szemrze. Siedzimy w kaplicy, przed nami ściana z pięknego marmuru. Podświetlony, półprzeźroczysty wygląda jak burszyn lub plaster miodu. Na nim ciemny krzyż. U stóp krzyża trumna. Zmarł. Tak, chorował, ale na Kontynuuj czytanie

dowód wdzięczności

Mój mąż nie chciał wziąć pieniędzy za jakąś drobną usługę. – Niech pani odmówi dwie Zdrowaśki za naszą chorą na raka koleżankę i będziemy kwita – powiedział sąsiadce, która nagabywała go o cenę. – Dobrze – powiedziała w końcu, zamykając porfel i chowając go do torebki – Zdrowaśki Kontynuuj czytanie

zadanie „nic nie robienia”

  To trochę wygląda jakby dłonie nas świerzbiły. Wszystko robić, żeby coś porobić. Alusia siedzi w kącie kanapy lub na fotelu lub na stołeczku i dzierga wielką serwetę na nasz stolik w salonie. Nusia pochylona nad swoim koszyczkiem z mulinami wyszywa na tamborku. Nawet Lalcia zaczęła nieśmiało wyszywać:) Kontynuuj czytanie

wysiew piękna

  Jednym z moich zajęć o tej porze roku jest zbieranie nasion kwiatów. To ważne. Żeby nie rozsiały się byle gdzie, na przykład na trawniku, gdzie i tak prędzej czy później zostaną ścięte kosiarką. I żeby ukwiecić też inne zakamarki tego danego nam przez Boga zakątka świata. Niektóre Kontynuuj czytanie

okruszki

  Jakiś czas temu cytowałam tu słowa E. Stachury o cudzie życia. Wczoraj napisała do mnie Moni, chyba jedna z najstarszych czytaczek tego bloga. Nawet nie wiem ile lat już się znamy. Dziesięć? Napisała, że ten cytat ze Stachury tak ją olśnił i poruszył, że postanowiła uczynić go Kontynuuj czytanie

zagadka botaniczna nr 2

  – Czym kończy się wyrzucanie starych bukietów do lasu? – zadaję kolejną zagadkę przyrodniczą synowi, który właśnie powrócił z sesji na rodziny łono. – Chodź synku, to ci pokażę – mówię tajemniczo i prowadzę go do siatki odgradzającej nasze podwórko od lasu. – Zobacz – wskazuję. A Kontynuuj czytanie

rumianek

– I żeby na progu kwitły rumianki… czy marzyłaś kiedyś o tym? – zadał mi znienacka pytanie w głowie. Siedzę na patio, przy stole Babci Niebieskiej, ptaki dają poranny koncert, kawa stygnie. – Czy myślałaś kiedyś o tym? – znowu pyta. – Nie, nasze marzenia nie są aż Kontynuuj czytanie

zagadka botaniczna

  Rozmawiam z moją siostrą Amelką na temat pogody między innymi i ogrodu, bo obie mamy ogrody i z lubością hodujemy wszelakie roślinki. Ja tymczasem mam tu upały i susze, a ona tam u siebie zlewne deszcze i gwałtowne burze. Tak czy siak obie aury niedobre dla flory, Kontynuuj czytanie