To trochę wygląda jakby dłonie nas świerzbiły. Wszystko robić, żeby coś porobić. Alusia siedzi w kącie kanapy lub na fotelu lub na stołeczku i dzierga wielką serwetę na nasz stolik w salonie. Nusia pochylona nad swoim koszyczkiem z mulinami wyszywa na tamborku. Nawet Lalcia zaczęła nieśmiało wyszywać:) Kontynuuj czytanie
wysiew piękna
Jednym z moich zajęć o tej porze roku jest zbieranie nasion kwiatów. To ważne. Żeby nie rozsiały się byle gdzie, na przykład na trawniku, gdzie i tak prędzej czy później zostaną ścięte kosiarką. I żeby ukwiecić też inne zakamarki tego danego nam przez Boga zakątka świata. Niektóre Kontynuuj czytanie
okruszki
Jakiś czas temu cytowałam tu słowa E. Stachury o cudzie życia. Wczoraj napisała do mnie Moni, chyba jedna z najstarszych czytaczek tego bloga. Nawet nie wiem ile lat już się znamy. Dziesięć? Napisała, że ten cytat ze Stachury tak ją olśnił i poruszył, że postanowiła uczynić go Kontynuuj czytanie
zagadka botaniczna nr 2
– Czym kończy się wyrzucanie starych bukietów do lasu? – zadaję kolejną zagadkę przyrodniczą synowi, który właśnie powrócił z sesji na rodziny łono. – Chodź synku, to ci pokażę – mówię tajemniczo i prowadzę go do siatki odgradzającej nasze podwórko od lasu. – Zobacz – wskazuję. A Kontynuuj czytanie
rumianek
– I żeby na progu kwitły rumianki… czy marzyłaś kiedyś o tym? – zadał mi znienacka pytanie w głowie. Siedzę na patio, przy stole Babci Niebieskiej, ptaki dają poranny koncert, kawa stygnie. – Czy myślałaś kiedyś o tym? – znowu pyta. – Nie, nasze marzenia nie są aż Kontynuuj czytanie
zagadka botaniczna
Rozmawiam z moją siostrą Amelką na temat pogody między innymi i ogrodu, bo obie mamy ogrody i z lubością hodujemy wszelakie roślinki. Ja tymczasem mam tu upały i susze, a ona tam u siebie zlewne deszcze i gwałtowne burze. Tak czy siak obie aury niedobre dla flory, Kontynuuj czytanie
prezent na wieki
– Rut, wczoraj o tobie myślałam. – szepcze Ewa; mówi ściszonym głosem, bo wokół już rój ludzi i atmosfera gęstnieje jak sos, za chwilę zacznie się ostatnia rada pedagogiczna w tym roku. – Bo ty tak zamawiasz te msze wieczyste za innych, a za ciebie ktoś zamówił? Kontynuuj czytanie
przypowieści o jagodach
Znowu koniec czerwca i lipiec zaobfitowaly w czarne złoto z lasów. – Już są! Tak wcześnie? – wykrzykuje moja mama – A no tak. Ludzie kiedyś mawiali: „Święty Jan niesie jagód dzban”. Idziemy z dziewczynkami, uzbrojone w metalowe kubeczki: dwa z liskiem i jeden malowany w grzybki. Kontynuuj czytanie
obrazek z kołyską
– A, to ja już wiem kim ty jesteś – odkrywa stara kobieta stojąca przede mną – Babka Maryśka… – zaczyna opowieść – Pamiętasz babkę Maryśkę? – rzuca kontrolnie w moją stronę. – Tak, pamiętam – potwierdzam skwapliwie. Lepiej nie prowokować. Rozmówczyni jest głośna, nie znosząca sprzeciwu Kontynuuj czytanie

