* * *
trop
Czasem lubię nawet takie soboty. Dżdżyste, zimne, mokre. Wtedy nie jestem rozdarta i nie muszę się zastanawiać czy swój czas poświęcić temu, co na zewnątrz: ogródkom, kwiatom, balkonowi, tarasom, krzewom, kotom, czy też cały czas mam dla domu: porządki, nowe obrusy, ciasto, obiad, pranie, bukiety w wazonach, Kontynuuj czytanie
przypomnienie drogi
Wspinam się na Gęsią Szyję, za sobą zostawiając Rusinową Polanę, stado białych jak obłoki owiec i ich bacę. – Uważajcie – napominam – Nie tak szybko, równym tempem. Na zewnątrz mnie czujność i uwaga. Jestem tu opiekunem na wycieczce szkolnej. – Napij się wody – mówię – Kontynuuj czytanie
nieudowadnialne
Nusia jest w Grecji. Jedna z wycieczek zawiodła ich do tzw. meteorów, czyli kompleksu starych klasztorów prawosławnych zbudowanych wysoko w górach. Liczyłam na jakieś zdjęcia z ich wnętrza, lecz córka szybko ściągnęła mnie z obłoków. – Nie mogłam zrobić zdjęć w środku – napisała – tylko to, Kontynuuj czytanie
żółte okulary
Mam takie okulary z żółtymi szkiełkami. Profesjonalnie nazywa się je kondensacyjnymi. Pomagają bardzo, gdy jeżdżę autem. Przy jesiennych szarugach, krótkich zimowych dniach, szarych, mglistych porankach, szybko zapadających nocach, ale także wtedy, gdy zbyt ostre słońce lub światła innych aut oślepiają moje oczy. Drogi stają się bardziej wyraźne, Kontynuuj czytanie
zesłanie
Cisza cisza cisza Szumi lodówka, tyka zegar, ptak śpiewa za oknem. Blask blask blask Rozlewa się z jeziora okna, potokami spływa wgłąb pokoju, muska firanki, kładzie się na stole, ślizga po obrączce na palcu. Mrużę oczy. Sens sens sens Każdej takiej chwili, spokojnych wdechów i wydechów, równego Kontynuuj czytanie

