wyzwalacz

  Czasem jest też tak, że mój mąż spieszy się do pracy i nie pijemy porannej kawy razem. Tak jest właśnie dziś. – A kto się że mną kawy napije ? – zamarudziłam mu w ucho. – Budź Alutkę, bo ja muszę już jechać – odpowiedział. I pojechali. Kontynuuj czytanie

nowa moda

  – Dziś słyszałem w radio o nowej modzie – prawi mężulek, gdy wracam z pracy i zasiadamy na tarasiku wspólnie wypić kawę. – Jakaż to moda? – dopytuję. – Ma jakąś taką modną angielską nazwę, ale ogólnie chodzi o to, żeby być niemal stale w trybie off-line Kontynuuj czytanie

bujność dnia

  Zawsze je przyniosę ze świeżym praniem do domu. Mrówki, pajączki kwiatowe i żuki wszelkiego kalibru wysypują się wraz ze skarpetkami, bluzkami i poszewkami, a potem rozbiegają po naszej sypialni w jednym mgnieniu oka. Więc nikt się już nie dziwi temu całemu towarzystwu pomieszkującemu kątem w naszym domu. Kontynuuj czytanie

kobieto…

  – Oj, nie udała Ci się ta część życia kobiety – przyganiam Mu w duchu. Bo oto moja przyjaciółka ze Słowacji od przed- Wielkanocy ma ciągłe krwotoki i od tego anemię. Potem koleżanka w pracy zwierza mi się, że się prawie wykrwawia. – Tak, tak – wspomina Kontynuuj czytanie

drobiażdżek

  Pół niedzieli odzierałyśmy ją ze starej farby, szlifowałyśmy zadziory pilnikami do paznokci ( bo tylko takie miałyśmy), pracowałyśmy dłutkami i myłyśmy ją ciepłą wodą. Po osuszeniu nadszedł czas na mieszanie farb i pokrywanie nimi oczyszczonych powierzchni.   Tak, w niedzielę nie można pracować;) – Ale to nie Kontynuuj czytanie

chwila

  Słońce przysiadło mi na prawym ramieniu. Jak kot grzeje i niemal mruczy do ucha. Lewe w cieniu salonu, za woalem lekkiej różowej zasłony. Pachnie majowe późne popołudnie, świergocze, bzyczy, szumi, kipi. O takich chwilach marzę w gwarze, charmidrze i zabieganiu moich dni. O takim błogim nic-nie- robieniu, Kontynuuj czytanie