Zawsze je przyniosę ze świeżym praniem do domu. Mrówki, pajączki kwiatowe i żuki wszelkiego kalibru wysypują się wraz ze skarpetkami, bluzkami i poszewkami, a potem rozbiegają po naszej sypialni w jednym mgnieniu oka. Więc nikt się już nie dziwi temu całemu towarzystwu pomieszkującemu kątem w naszym domu. Kontynuuj czytanie
kobieto…
– Oj, nie udała Ci się ta część życia kobiety – przyganiam Mu w duchu. Bo oto moja przyjaciółka ze Słowacji od przed- Wielkanocy ma ciągłe krwotoki i od tego anemię. Potem koleżanka w pracy zwierza mi się, że się prawie wykrwawia. – Tak, tak – wspomina Kontynuuj czytanie
drobiażdżek
Pół niedzieli odzierałyśmy ją ze starej farby, szlifowałyśmy zadziory pilnikami do paznokci ( bo tylko takie miałyśmy), pracowałyśmy dłutkami i myłyśmy ją ciepłą wodą. Po osuszeniu nadszedł czas na mieszanie farb i pokrywanie nimi oczyszczonych powierzchni. Tak, w niedzielę nie można pracować;) – Ale to nie Kontynuuj czytanie
chwila
Słońce przysiadło mi na prawym ramieniu. Jak kot grzeje i niemal mruczy do ucha. Lewe w cieniu salonu, za woalem lekkiej różowej zasłony. Pachnie majowe późne popołudnie, świergocze, bzyczy, szumi, kipi. O takich chwilach marzę w gwarze, charmidrze i zabieganiu moich dni. O takim błogim nic-nie- robieniu, Kontynuuj czytanie
trzebież późna
Taką pracę lubię. Gąszcz nieprzebrany, pot, przedzieranie się, podnoszenie z ruin, mocne uderzenia, a potem… odwracasz się za siebie i widzisz ścieżkę tam, gdzie ścieżki nie było, porządek tam, gdzie dotąd królował chaos, jasne polany zamiast nieprzebytych chaszczy. Taką pracę lubię, bo choć ciężka i nadwyrężająca, ale Kontynuuj czytanie
ogródek
Kilka dni temu widziałam coś co mnie zadziwiło, zafascynowało, zmieszało i pogrążyło w zadumie. Byliśmy z mężem w pewnym mieście i gdy już z niego wyjeżdżaliśmy, mijaliśmy osiedle bloków. Nagle mój wzrok przykuła miniaturka ogrodu: parę kamieni ułożonych w stosik i dwa lub trzy krzaczki małych kwiatków Kontynuuj czytanie

