Trzeba dorosnąć do bycia dzieckiem:) Kto z nas nie pamięta, gdy jako dziecko przynosił mamie świecidełka zrobione ze szkiełek, prezenciki naprędce sklecone, rysuneczki malowane z języczkiem na brodzie, bo jakoś język był nieodzowny do malowania, gdy się człowiek bardzo starał ( ups! dziś malując, nie wywieszam Kontynuuj czytanie
szczęście
Chcesz przyjemnej podróży, czy dojechać do celu? * * * Ostatnio raz po raz prowadzę bardzo ważne rozmowy. Ktoś choruje i potrzebuje wsparcia, kogoś zdradził mąż, ktoś przeżywa dramat, bo najbliższa osoba okazała się uzależniona, ktoś jest na pograniczu załamania nerwowego… Wciąż i wciąż pojawiają się kolejne Kontynuuj czytanie
starość;)
Nie muszę zaiste oglądać telewizji, słuchać radia ani czytać gazet. Moi uczniowie bowiem opowiedzą mi wszystko czego potrzebuję, jak również to, czego bym nie chciała wiedzieć:) I oto Martynka aż czerwona z ekscytacji opowiada mi jak to jej mama, wyszedłszy rano na spacer z pieskiem znalazła na Kontynuuj czytanie
brylanty
Siedzimy w pokoju nauczycielskim. – Au!!! Coś mnie tu gniecie!!! – wykrzykuje Gosia, po czym wyjmuje z tylnej kieszonki spodni coś świecącego. – Aaa, to mój brylant!!! – oznajmia pokazując nam go pod światło – Dostałam od ucznia. Brylant Gosi jest łudząco podobny do bursztynu:) – Ja Kontynuuj czytanie
czarna sukienka
I jeszcze w temacie ubraniowym. Zasłyszane w sklepie. Jedna starsza kobieta pokazuje drugiej czarną sukienkę, prezentując jej walory, tj. elegancję, dobry materiał, stosowną długość i krój. Druga jest jednak nieprzekonana. Wtedy pada koronny argument z ust koleżanki: – Kup sobie. Nie daj Bóg, ci się przyda:) Kontynuuj czytanie
strojnie i nastrojowo
Wracamy od teściów z krótkiego wyjazdu. Autko sunie przez mroki szybko zapadającego zimowego wieczoru, gdy nagle dostaję dziwną wiadomość od syna, który już prawie od miesiąca nie odwiedzał domu, pogrążony w rwących odmętach sesji zaliczeniowo- egzaminacyjnej. „Muszę kupić garnitur” – odczytuję z okienka smarfona. – A co, Kontynuuj czytanie
pieśni
Towarzyszą mi od ponad 30 lat, a bywały takie lata, gdy były moim podstawowym pokarmem na modlitwie. W tysiącu odcieni, freskach różnych słów, odkrywane jak nowy ląd przy każdym kolejnym dotknięciu. Co innego mówiły mi, gdy miałam kilkanaście lat, co innego szeptały, gdy byłam młodą matką, co Kontynuuj czytanie
ego sum
Jestem. Przepełnia mnie to niewymowną radością. Przecież mogłam nie być. Mogłam dziś nie zobaczyć tego pochmurnego styczniowego i znowu ośnieżonego poranka. Mogłam nie otulić się zapachem rozkwitających hiacyntów. Ba, mogłam ich wcale nie dostać od Moni na urodziny. Bo przecież nie byłoby mnie. Jestem. Gdyby mnie nie Kontynuuj czytanie

