Dwa sztychy łopatką i nagle do mojego nosa dociera ten zapach. Dziki, mokry, tajemniczy i taki swojski. Jest środek stycznia, a ja zakopuję cebulki tulipanów. Niektóre mają już seledynowe kiełki zawadiacko wykręcone na bok jak czapeczki krasnali. Jakby nie rozumiały, że jeszcze wcześnie, zbyt wcześnie. Lecz ziemia Kontynuuj czytanie
klucz do spotkania
– Wiesz mamo ilu tu jest świętych? – pyta nagle Hania. – Nie wiem – podnoszę oczy znad książki. Obie siedzimy sobie w naszej sypialni otulone poduszkami, kocykami i światłem płynącym spod ozdobionego koronką klosza lampy. – Dwudziestu dziewięciu. – oświadcza tryumfalnie córka – Policzyłam wszystkie obrazki Kontynuuj czytanie
nowości
Nowy Rok to nowe, zupełnie niespodziane wydarzenia, jak np. to z termoforem, który pękł nagle po latach wiernej służby, skutkiem czego poparzyłam jedną nogę. Druga zaś, nie chcąc widać być pomijana w uwadze, postanowiła nieco spuchnąć:) Tak więc witam nowy rok obunożnie kontuzjowana. Niemniej jednak nie ma Kontynuuj czytanie
pomiędzy
Nasze między – święcie, czyli czas po Bożym Narodzeniu a przed Nowym Rokiem to taki kolaż z wszystkiego. Praca i sprzątanie, ale tak jeszcze niezobowiązująco i leniwie, nowa zupa pomidorowa na zmianę ze śledzikami, które zostały z wigilii, stary kalendarz na półce i nowy już powieszony na Kontynuuj czytanie
dojrzewający tygrys
– Idź, namów ją żeby założyła coś ładnego – konspiracyjnie apeluję do najstarszej córki. – Już ją namawiałam – odszeptuje Ala – wszystkie sukienki jej pokazałam, ale nic nie chce przymierzyć. – Idź jeszcze raz, bo inaczej przyjdzie na wigilię w leginsach. Tup, tup, tup… Idzie Ala Kontynuuj czytanie
zdumiewający
Kupujemy z mężem ostatnie podarunki przed świętami i obładowani nimi stoimy w kolejce do kasy. Trzeba uważać, bo między innymi dzierżymy w rękach dwie filiżanki w złote gwiazdki dla Julci i jej narzeczonego, a przed nami tłum równie obładowanych ludzi. O dziwo, co drugi taszczy zwinięte w wielkie Kontynuuj czytanie
obecność i Obecność
Co wieczór nasze drogi zbiegają się w jednym miejscu. Zwykle to jest nasze duże łoże. Dzieci układają się na nim, wciskając się pomiędzy nas, co z roku na rok staje się coraz trudniejsze, bo wszyscy rosną, a łóżko – nie:) Adaś przysypia nadstawiając plecy do głaskania, Ala Kontynuuj czytanie
światło i chleb
Wczesnym rankiem śnieg za oknem jest jak rozlany atrament. Na nim odbity płomień świecy z kuchennego stołu. Pijemy kawę z mężem, gawędzimy cicho, za naszymi plecami stare angielskie kolędy w pięknym wykonaniu. Za chwilę zejdą dziewczynki, wyjedziemy w nowy dzień, otworzymy go jak bramę… Możemy być światłem Kontynuuj czytanie

