8 grudnia

  Stoimy na mszy, za oknami kościoła ciemny już wieczór, w środku – stłumiony blask świec, pozłacanych ram, anielskich skrzydeł. Sączą się strumieniem słowa liturgii jak sączy się krew ze zranionego boku. Ciepło, znane twarze, obok mój kochany mąż, we mnie wdzięczność. Dziś święto Matki i słońce cały Kontynuuj czytanie

światełka w oknach

  Już poręcz schodów zdobna w zieloną girlandę, a na ścianie pyszni się własnoręcznie robiony wieniec ze złotych szyszek, raz po raz coś szeleści tajemniczo. To pewnie prezenty, bo u nas Mikołaj – ze względu na gawiedź studencką – przychodzi deczko wcześniej. Z soboty na niedzielę. Tak, tak. Kontynuuj czytanie

puchate myśli

  Po całym trudnym tygodniu, po pracowitej sobocie, w ciepłym świetle lampki, zawinięta w puchaty kocyk leżę na kanapie. Za mną Nusia czyta „Władcę pierścieni”. Ogromną książkę podtrzymuje jedną ręką, a drugą – głaszcze mamusię. – Ach, króliczki bengalskie* są takie wrażliwe – mówi ze śmiechem w głosie. Kontynuuj czytanie

nocne spacerki

  Posiadam jakiś ósmy zmysł, w który pewnie wyposażonych jest wiele matek. Otwieram oczy w ciemności natychmiast, gdy się zjawia obok. Staje tylko jak duch, nie dotyka mnie, nic nie mówi, patrzy, a przycisk w moim mózgu natychmiast się włącza. Otwieram oczy. – Na górze mysz szubruje – Kontynuuj czytanie