światełka w oknach

  Już poręcz schodów zdobna w zieloną girlandę, a na ścianie pyszni się własnoręcznie robiony wieniec ze złotych szyszek, raz po raz coś szeleści tajemniczo. To pewnie prezenty, bo u nas Mikołaj – ze względu na gawiedź studencką – przychodzi deczko wcześniej. Z soboty na niedzielę. Tak, tak. Kontynuuj czytanie

puchate myśli

  Po całym trudnym tygodniu, po pracowitej sobocie, w ciepłym świetle lampki, zawinięta w puchaty kocyk leżę na kanapie. Za mną Nusia czyta „Władcę pierścieni”. Ogromną książkę podtrzymuje jedną ręką, a drugą – głaszcze mamusię. – Ach, króliczki bengalskie* są takie wrażliwe – mówi ze śmiechem w głosie. Kontynuuj czytanie

nocne spacerki

  Posiadam jakiś ósmy zmysł, w który pewnie wyposażonych jest wiele matek. Otwieram oczy w ciemności natychmiast, gdy się zjawia obok. Staje tylko jak duch, nie dotyka mnie, nic nie mówi, patrzy, a przycisk w moim mózgu natychmiast się włącza. Otwieram oczy. – Na górze mysz szubruje – Kontynuuj czytanie

Julia

  Tak miło słyszeć jej śmiech. Po tym wszystkim, co przeszła. Rozwód rodziców i ciągle awantury w domu, siedem lat ciężkiej choroby mamy, bezsenne noce, czuwanie, konflikty z ojcem, w końcu śmierć mamy.   A teraz słyszę jej perlisty śmiech z poddasza. Ona, jej narzeczony i Ala oglądają Kontynuuj czytanie