lokalna kuźnia

  Na obrzeżach naszego miasteczka widnieje wielce sugestywna reklama: ZAKUWANIE WĘŻY Za każdym razem, gdy przejeżdżamy obok, rozbawia nas niesamowitymi wizjami, jakie natychmiast zaczynają snuć się po głowie. – W kajdany je zakuwają ? – śmieje się Alusia. – Raczej w zbroję – mówię – Wyobrażasz sobie takiego Kontynuuj czytanie

samotna podróż

  Czy czujecie się dobrze sami ze sobą? W samotności? Ja bardzo. Te chwile w ciągu dnia, nieliczne lecz jednak, sprawiają jakbym odżywała, jakby na nowo ze zdwojoną siłą tryskało źródło gdzieś głęboko ukryte. Bywa, że wśród zawieruchy i łoskotu życia codziennego je gubię. Bywa, że przywalone mnóstwem Kontynuuj czytanie

korniszony

  – Ummm maminko – mruczy Lalcia nad słoikiem korniszonów – Te ogórki są nawet lepsze niż czekolada.– Ale nie wyjadajcie wszystkich przed zimą!!! – protestuję widząc, że ze spiżarki został wyciągnięty kolejny słoik specyjału.– Powiem ci – mówi mężulek, wgrazając się z chrzęstem w ogórka – że Kontynuuj czytanie

dokończyć

  Jesień. Na poły słotna, mglista o porankach, na poły skrząca się na mokrych liściach rozszczepionym światłem słońca. Jego złota kula, gdy już wyjdzie zza kurtyny chmur, nie razi i nie pali, lecz łagodnie głaszcze policzki, nos, usta. Stukot spadających w sadzie jabłek odmierza czas lepiej niż zegar. Kontynuuj czytanie