jak dobrze…

  – To dobrze, że wam się udało – głos Stasi zwija się w ciepłe nutki jak miękki koci ogon. – Że znaleźliście to miejsce, że stworzyliście tu dom,że wam tu dobrze. Stasia z mężem wpadli na chwilę z dzbankiem świeżo wyciśniętego soku z koszteli. Chwila przedłużyła się Kontynuuj czytanie

muzyka

  – Czy w tym domu musi ciągle grać muzyka? – zapytała mała Helenka, Łyżeczkowa córeczka. Zaskoczyła mnie tym pytankiem tak samo jak gdyby ktoś zapytał: czy świerszcze muszą „świerszczyć” w trawie? lub czy słońce musi wisieć na niebie? *  *  * Tak, w naszym domu niemal nieustannie Kontynuuj czytanie

lekcje

  Zauważyłam to już wiele razy, że by z pasją mówić, potrzebuję najpierw dużo i głęboko milczeć. By pisać, potrzebuję zanurzyć się w ciszy bez słów. Dwa strome brzegi, pomiędzy którymi rozpina się moje  życie. By zachwycić się kolorami i światłem, musimy przeżyć ciemność i noc. By żyć Kontynuuj czytanie

koszyk patyków

  Z wakacyjnych wspomnień…   – Wciąż mnie to facynuje – mówi Marzanka – jeden koszyk wiórków i jest gorąca woda dla całej rodziny. Niesiemy obie ten koszyk, a właściwie mój stary pojemnik na pranie, który tego lata nieopatrznie przejechałam autem i teraz już się nadaje tylko do Kontynuuj czytanie

galaretkowo

– Lalciu, pomożesz tacie w warsztacie, bo Adaś się uczy? – No – zwięźle odpowiada dziecię i wyłania się u szczytu schodów, po czym kulejąc schodzi w dół. – Czekaj – wzdycha – Bo sobie nogę odsiedziałam – tlumaczy. – Acha – wykrzykuję – Skutki uboczne siedzenia „na Kontynuuj czytanie

pojemność dni

  Obiektywnie dni skracają się, słońce zapada w sen coraz rychlej, zmrok zakrada się coraz wcześniej. Ale tak jest tylko obiektywnie, bo naprawdę nasze dni stają się coraz większe, obszerniejsze, pełniejsze, wyładowane pokaźnymi wydarzeniami i drobnymi wydarzonkami jak wagoniki węglem. Dni jak tygodnie, godziny jak lata, sekundy nabrzmiale Kontynuuj czytanie