* * *
ocalanie
Stoję przed lustrem w łazience, rozplątuję koczek, wyjmuję jakąś suchą gałązkę z jasnych włosów. Właśnie wróciłam z mężem ze starego sadu za drogą, który zaniedbany i zostawiony samopas przez ostatnie dziesiąt lat, zdziczał i zmienił się w nieprzebyty gąszcz. Teraz jest nasz i kawałeczek po kawałeczku, wieczorami Kontynuuj czytanie
ciężar wiedzy
Ludzie kiedyś wiedzieli co się dzieje w ich rodzinnej wsi, może czasem we wsi lub miasteczku obok, ale to już pobieżnie i nieszczegółowo. Nie przeżywali wojen „nie swoich”, snu z powiek nie spędzały im zamorskie epidemie, nie docierały do nich odgłosy wybuchu wulkanów nieznanych, nie rachowali ofiar Kontynuuj czytanie
powrót do domu
Oczywiście nie obyło się bez tzw. „przeciwności losu”, bo jechać na nasze krótkie wakacje mieliśmy już tydzień wcześniej. Lecz nagle, w ostatniej chwili duże auto rodzinne zaczęło szwankować, domagając się interwencji mechanika. – To może pojedziemy mniejszym, a Adasia zostawimy w domu – zaproponował tata. – Nie Kontynuuj czytanie
lipiec
Koniec lipca. Czas żniw, co jak młyn huczą od rana do zmierzchu, czas dziewanny, wrotyczu i uśmiechu wczesnych jarzębin, czas wylotu młodych ptaków z gniazd. Dla nas to także czas budowy warsztatu, która zagarnia powoli całe podwórko i większość myśli mojego męża i syna; czas wysiewania rumianów i Kontynuuj czytanie

