Mam dzień wolny. Mąż zawiózł dziewczynki do szkoły, a ja wyskoczyłam z łóżka, uchyliłam okno, zrobiłam kawę w moim kubeczku z dzikimi bratkami i spowrotem wskoczyłam pod kołdrę. Mam dzień wolny. Leży przede mną jak rozłożona księga z czystymi kartkami, na przestrzał gotowa, by ją zapełnić. Oczywiście „wolny” Kontynuuj czytanie
połamany las
Po ostatnim kwietniowym ataku zimy, okoliczne lasy wyglądają jak kaleki. Sterczą kikutami obłamanych gałęzi, straszą niezabliźnionymi ranami, niebezpiecznie pochylone, przygarbione nad ścieżkami olbrzymy gotowe runąć przy kolejnym podmuchu wiatru. Skrzypią, skarżąc się nad głowami przechodzących. Wiele z nich już nigdy nie wróci do pionu, wiele jest skazanych Kontynuuj czytanie
ostatnia chwila
Przyjechał Max z workiem muszli, zapaleniem nerwu w stopie, ogorzałą twarzą i opowieściami. Był z kumplami na kajakach w Rumunii. Szalona męska wyprawa. Pięciu rosłych panów w malutkim autku, na dachu bagażnik dachowy, a za nimi przyczepka z czterema kajakami i bagażami. Kilkanaście godzin podróży, a potem Kontynuuj czytanie
# znaczek 92
” Ty Panie, zawsze jesteś taki sam… niezmiernie dobry, święty i sprawiedliwy; dobre, święte i sprawiedliwe jest wszystko, co czynisz… A ja… nie potrafię trwać długo w jednym stanie, jakby siedem razy na dzień odmieniała się nade mną pogoda. A przecież od razu jest lepiej, gdy tylko zechcesz Kontynuuj czytanie
popołudniowe wianki
Popołudnia spędzam z łopatką w dłoni, konewką i w kwiecistych ogrodniczych rękawiczkach. Pośród bzyczenia pszczół i trzmieli ochoczo zwiedzających przybytki kwiatów. Ja pośrodku tego barwnego ruchliwego spektaklu, oświetlona wielką lampą słońca mam swoje małe zadania. A to ratuję po kolei krzaczki stokrotek i niezapominajek, zagrożone zbliżającą się Kontynuuj czytanie
portret:)
A gdyby ktoś miał niedosyt jak wyglądam ja, to oto mój najświeższy portret… Moja mała uczennica rysowała go niepostrzeżenie chyba całą lekcję. Nawet wzór bluzki i kolor kolczyków oddała wiernie.Więc : oto ja w pełnej krasie 😁
Masza i niedźwiedź
Zwołujemy się do wieczornej modlitwy. Zawsze o 21:00. Jedni już klęczą, inni jeszcze idą. Zbliża się szuranie nogami po chodniczku w przepokoju. – Idę, idę!!! – zapewnia zbliżający się. – Ty tato tak ciągniesz nogami po podłodze, że od razu wiadomo, że to ty idziesz – kwituje Lalcia Kontynuuj czytanie
cisza popołudnia
W godzinie miłosierdzia odmawiamy wspólnie koronkę prosząc o pokój na Ukrainie. Potem siadam w środku naszego sadu, w środku słonecznej polany poprzecinanej jak chłodnymi żyłami długimi cieniami gałęzi i drzew. Nagrzana deska ławeczki, miejsce po ognisku, czarne węgle na tle szmaragdowej już trawy. Ptasi śpiew otula mnie Kontynuuj czytanie

