Dzisiejszy, poranny kadr z pokoju, który jest moją sypialnią, pracownią i miejscem modlitwy. Słonecznego, dobrego dnia Wam życzę💐
sakrament
– Niech pani zobacy – mały Oliwier otwiera swoją łapkę. Na jej dnie coś lśni błękitnie. – Ojej, jakie piękne – zachwycam się, biorąc w rękę dość duży kryształ – Skąd to masz? – Znalazłem na podwórku. I jeszcze drugi, zielony. – To pewnie szkiełko – mówię – Kontynuuj czytanie
wylanie
– Mamuś, jakie mogę wziąć kwiatki do wazonu? – pyta córka studentka spakowana już prawie do wyjazdu. – Tulipany już przekwitają, zresztą nie dojadą ci bez wody – rozważam – Chodź, zobaczymy – mówię, biorąc nożyczki – Coś znajdziemy. I znajdujemy: gałązki tawuły szarej tak obsypane kwieciem, że Kontynuuj czytanie
naglące wezwanie
Mam takie stare obrusy i serwety, na które podczas zapalania świecy, upadł odłamek płomienia. Są poznaczone tu i tam drobnymi przepalonymi dziurkami. Nie wyrzucam ich. Jest jakiś urok w tym, że życie rodzinne zapisuje się na nich w ten sposób. * * * W moim życiu bywało Kontynuuj czytanie
bajeczka o ziarnku grochu
W trakcie lekcji słyszę z torby sygnał przychodzącego sms- a. Nie mogę odebrać od razu, bo akurat roztaczam przed maluchami obrazy słowno- gestykulacyjne, które mają im przybliżyć dzisiejszy temat. Gdybym teraz przerwała i sięgnęła do torby, czar by prysł. A co gorsza – dzieci, które od paru Kontynuuj czytanie
wolny dzień
Mam dzień wolny. Mąż zawiózł dziewczynki do szkoły, a ja wyskoczyłam z łóżka, uchyliłam okno, zrobiłam kawę w moim kubeczku z dzikimi bratkami i spowrotem wskoczyłam pod kołdrę. Mam dzień wolny. Leży przede mną jak rozłożona księga z czystymi kartkami, na przestrzał gotowa, by ją zapełnić. Oczywiście „wolny” Kontynuuj czytanie
połamany las
Po ostatnim kwietniowym ataku zimy, okoliczne lasy wyglądają jak kaleki. Sterczą kikutami obłamanych gałęzi, straszą niezabliźnionymi ranami, niebezpiecznie pochylone, przygarbione nad ścieżkami olbrzymy gotowe runąć przy kolejnym podmuchu wiatru. Skrzypią, skarżąc się nad głowami przechodzących. Wiele z nich już nigdy nie wróci do pionu, wiele jest skazanych Kontynuuj czytanie
ostatnia chwila
Przyjechał Max z workiem muszli, zapaleniem nerwu w stopie, ogorzałą twarzą i opowieściami. Był z kumplami na kajakach w Rumunii. Szalona męska wyprawa. Pięciu rosłych panów w malutkim autku, na dachu bagażnik dachowy, a za nimi przyczepka z czterema kajakami i bagażami. Kilkanaście godzin podróży, a potem Kontynuuj czytanie

