* * *
moc modlitwy
Św. Faustyna i Jezus, dnia 16 grudnia 1936 roku. ” Dzisiejszy dzień ofiarowałam za Rosję, wszystkie cierpienia swoje i modlitwy ofiarowałam za ten biedny kraj. Po Komunii świętej powiedział mi Jezus: Dłużej tego kraju znosić nie mogę, nie krępuj Mi rąk, córko Moja. Zrozumiałam: gdyby nie modlitwa dusz Kontynuuj czytanie
pieśń pozostałych
Zostają z nami … zegarek po tacie, płaszcz po przyjaciółce, turkusowe patery po babci, gipsowe anioły po drugiej, czasem kot w spadku po kimś bliskim, bywa, że plik listów przewiązany tasiemką, książka pełna podkreśleń, długopis wypisany po połowy, ulubiony fotel z przetartą tapicerką. Zostają. Niemi świadkowie. Jak Kontynuuj czytanie
waga rzeczy ważnych
Ile ważyły łzy Marii Magdaleny, gdy siedziała przy Jego grobie? A jej uśmiech, gdy Go rozpoznała? Ile waży ludzka radość i smutek, rozpacz i szczęście, myśl, wiara, zwątpienie? Są rzeczy niezmierzalne, a tak wielkie; rzeczy niezważalne o wielkiej wadze, rzeczy niedostrzegalne, choć prawdziwe, nienazywalne… Jest On – prawie Kontynuuj czytanie
dotknięcie prawdy
Wczoraj prawie rozpłakałam się w kościele, gdy ostatni raz przy śpiewie „Chwała na wysokości Bogu” dźwięczały wszystkie dzwony, dzwonki, organy. A potem już tylko wielka cisza. Jakby On odszedł. Ukrywałam łzy i drżenie ust, żeby nikt nie widział, nie domyślił się jaka to pustka dla mnie, gdy Kontynuuj czytanie
podwójny dar
„Przeklęty mąż który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie.” ( Jr 17, 5n) Pewnie dlatego Bóg daje nam swoje dary w pakiecie z krzyżem. „Dany mi został oścień dla ciała… – mówił św. Paweł Kontynuuj czytanie
deficyt much i inne sprawy
– Jakoś much w tym roku nie ma – zdumiona niepomiernie stwierdza Laurka. A za oknem zawierucha, raz deszcz, raz śnieg, a wietrzysko mroźne nieustannie. Cała rodzina wybucha śmiechem:) No tak, nie ma. Aż się ten fragment z Biblii przypomina, jeden ze śmieszniejszych : „w owym dniu Kontynuuj czytanie
Wielki Tydzień
Ja i mój mąż co roku o tej porze oczekujemy na niego. Domyślamy się, że przyjdzie. Mniejszy lub większy, lżejszy lub cięższy. Przypominam sobie wtedy Jezusa, który szedł ostatni raz do Jerozolimy. Był świadomy, że każdy krok zbliża Go do krzyża.Tak i my z niepokojem serca, które jak Kontynuuj czytanie

