To mi przypomina historię świętej Rity, która umierając zapragnęła ujrzeć kwitnącą różę. Poprosiła o taki kwiat współsiostrę, a ta biedaczka nie miała odwagi uświadomić umierającej, że jest środek zimy i róże w ogrodzie nie kwitną.Poszła jednak strapiona do ogrodu i … ku wielkiemu swemu zdumieniu ujrzała na krzewie Kontynuuj czytanie
róże kwitnące w lutym
Znowu będzie o różach, choć środek zimy:) Ksawery, jako świeżo upieczony proboszcz jednego z kościołów naszego małego miasteczka dwoi się i troi żeby duch w narodzie nie upadł. I oto wpadł na kolejny już pomysł duszpasterski – by stworzyć różę różańcową żon modlących się za mężów. Ale, Kontynuuj czytanie
Pani z Lourdes
* * * Dziś jest wyjątkowy dzień. I otrzymałam wyjątkowy wiersz. Od Alicji. Posłuchajcie. Prostota i głębia jednocześnie, bo przecież Ta, o której mówi jest właśnie taka – pełna prostoty i błękitnej jak ocean głębi. Pani Pobłażliwy uśmiech Bernadetty, przeczący ruch głowy. „Nie tak, całkiem nie tak”. Kontynuuj czytanie
różany zapach
Cały pokój wypełniony jest różanym aromatem. Aż po brzegi. Zapach wylewa się na korytarz i wędruje z sypialni w głąb domu.To różowa świeca, którą zawsze podczas modlitwy zapalam przed figurką Maryi. Tą samą figurą, którą trzy lata temu moja mama przywiozła nam z Jasnej Góry. Jest na Kontynuuj czytanie
niekochana Miłość
Naciskam ciężką klamkę. Poddaje się dopiero, gdy przyłożę do niej cały ciężar mego ciała. Szczęka zamek i wchodzimy.Półmrok kościoła.Za drzwiami otacza nas cisza i zupełny brak ludzi.– Nikogo jeszcze nie ma – szepczę do Laurki i klękamy pod ścianą.Córeczka patrzy urzeczona na olbrzymią przestrzeń tak zwykle wypełnioną Kontynuuj czytanie
ogień
Czasem – zajęta różnymi sprawami – na długo zapomnę, by podkładać do pieca. I, gdy nagle przypomnę sobie o tym…… ta chwila, ta sekunda tuż przed uchyleniem drzwiczek pieca, ta szalona nadzieja, że nie wygasło do końca, że nie jest jeszcze za późno, że tli się na dnie Kontynuuj czytanie
szaliczek i kocyk
Życie sobie płynie i przynosi kolejne rzeczy, a odbiera te, które są już niepotrzebne lub zawadzają w drodze.Ja – jak to ja – widzę ostro to wszystko, co dostaję, a nieco przymrużam oczy, gdy coś tracę. A z upływającym czasem zaczynam dostrzegać, że odebranie czegoś to też Kontynuuj czytanie
fiołkowo
– I jak tam synu idzie ci socjologia? – pytam schodzącego z poddasza ciężkim krokiem starca po przejściach:)Wiem, że przebywał tam w odosobnieniu ostatnie kilka godzin, ucząc się do poprawki swego ulubionego przedmiotu, jakże ściśle związanego z budownictwem:)W odpowiedzi słyszę najpierw mało pochlebne uwagi w typowo męskim Kontynuuj czytanie

