lukrowane oczka

  – O – wykrzykuje Hania głosem na poły rozbawionym, na poły rozrzewnionym – Portrecik mamusi!!!I wszyscy pochylają się nad małym skraweczkiem papieru, na którym widnieje mały włochaty stworek narysowany niegdyś rączką 2-letniej Ali.– Kocham go – wzdycham, przytulając stworka do piersi.– Ale zobacz tato, mama naprawdę ma Kontynuuj czytanie

Historynka

  No i uwinęłam się przed Bożym Narodzeniem. Parę intensywnych tygodni pisania na stole kuchennym między talerzami, pomiędzy obieraniem ziemniaków, a smażeniem kotletów i po nocach w świetle lampki. Poprawianie, wstawianie zdjęć i dziecięcych obrazeczków, szlifowanie, drukowanie… a potem znowu znajdowanie nowych materiałów źródłowych i od nowa…Parę razy Kontynuuj czytanie

małe dzieci:)

Najpierw dostaję glośne plaśnięcie usteczkami w policzek, a potem zaświergolił głosik nad uchem:– Mamo, przyszedł święty Mikołaj!!! Chodź!!! Taka wielka paka z suszonymi owocami jest!!! – zachęca głosik.– A dla wszystkich przyniósł prezenty? – pytam zaspana.– Tak, dla wszystkich – skwapliwie potwierdza głosik i wynosi się szybko z Kontynuuj czytanie

słowo jak meteoryt

I znowu – przez tak zwany „przypadek”- gdzieś przeczytałam o tym filmie, potem obejrzałam jego zwiastun, a w nim jak grom z nieba uderzyło mnie jedno zdanie: „Nigdy nie wiemy czy w naszym życiu nie wydarzy się coś jeszcze większego i piękniejszego od tego, co się już zdarzyło.” Kontynuuj czytanie