Historynka

  No i uwinęłam się przed Bożym Narodzeniem. Parę intensywnych tygodni pisania na stole kuchennym między talerzami, pomiędzy obieraniem ziemniaków, a smażeniem kotletów i po nocach w świetle lampki. Poprawianie, wstawianie zdjęć i dziecięcych obrazeczków, szlifowanie, drukowanie… a potem znowu znajdowanie nowych materiałów źródłowych i od nowa…Parę razy Kontynuuj czytanie

małe dzieci:)

Najpierw dostaję glośne plaśnięcie usteczkami w policzek, a potem zaświergolił głosik nad uchem:– Mamo, przyszedł święty Mikołaj!!! Chodź!!! Taka wielka paka z suszonymi owocami jest!!! – zachęca głosik.– A dla wszystkich przyniósł prezenty? – pytam zaspana.– Tak, dla wszystkich – skwapliwie potwierdza głosik i wynosi się szybko z Kontynuuj czytanie

słowo jak meteoryt

I znowu – przez tak zwany „przypadek”- gdzieś przeczytałam o tym filmie, potem obejrzałam jego zwiastun, a w nim jak grom z nieba uderzyło mnie jedno zdanie: „Nigdy nie wiemy czy w naszym życiu nie wydarzy się coś jeszcze większego i piękniejszego od tego, co się już zdarzyło.” Kontynuuj czytanie

przyjdź…

  Wieniec już gotowy, cztery świece stoją na baczność, brokat lśni jak śnieg, pachnie gałązkami… Oczekiwanie narasta. Oczekiwanie, że przyjdzie wraz ze wszystkim, co prawdziwe, dobre i piękne. Że noc struchleje pod Jego stopami i odejdzie jak czarny pies podkulając ogon. Świat skrzypi jak stary wóz, gotowy wykoleić Kontynuuj czytanie