– Wiesz – mówię do Xsawerego przez telefon – byliśmy w Radecznicy u św. Antoniego. Prosiliśmy o cud. Parę lat temu Antoni uzdrowił mi tam rękę, to teraz niech mi męża ocali. – opowiadam – A braciszek zakonny tak się przejął naszą sprawą, że wpisał nas na dwie Kontynuuj czytanie
raport z pola bitwy
Czuję się jakbym pisała do Was raport z pola bitwy.A na razie cisza, nic nie wiemy o terminie operacji, nikt nie dzwoni że szpitala, wszystko toczy się jakby zwykłym torem. Mąż pracuje ciężko od rana do nocy, bo chce uczciwie zamknąć wszystkie zamówienia, które rozpoczął. Wciąż też dzwonią Kontynuuj czytanie
Tutaj
Czasem podczas modlitwy On maluje dla mnie obrazy.Nieprawdopodobnie sugestywne i pełne znaczeń. Kojące. Uśmierzające lęk.* * *Oto stoję na pustej plaży, każdym porem skóry czuję nadchodzącą burzę, ogromny lęk falami przelewa się przez umysł i serce. Ktoś mi nawet powiedział, choć nie pamiętam kto, że nadchodzi potężny sztorm. Kontynuuj czytanie
złote drobiny
Namalowałam ten dyptyk trzy dni temu. Nie planowałam nic, tak po prostu poddałam się chwili i malowałam. Nowy pędzel ślizgał się gładko po powierzchni, tańczył.Co namalowałam?Fascynaci morza powiedzą, że to fale wzburzone sztormem. Ci, którzy lubią patrzeć w niebo stwierdzą niezbicie, że są to obłoki gnane porywistym Kontynuuj czytanie
obietnica
Obok cmentarza, zaraz za jego starym murem z czerwonej cegły, stanął mały budyneczek o nowoczesnej bryle sugerującej samym kształtem, że będzie jakimś przybytkiem użyteczności społecznej.Wyrósł szybko, można by rzec jak grzyb na jesieni, gdyby nie fakt, że budowano go zimą. Po jakimś czasie opatrzono go dużym napisem na Kontynuuj czytanie
dar ołtarza
Dobrze jest pójść na wieczorną mszę.Położyć na ołtarzu swój dzień jak bochen chleba. Tyle w nim ziaren różnych: i śmiech i smutek, praca i odpoczynek, rozmowy i milczenie, modlitwa i czytanie książek, ulga i ból, myśli, sny, wszystko co zobaczone, usłyszane, czucia i wyobrażenia, ludzie, miejsca, rzeczy…Dobrze jest Kontynuuj czytanie
Latarnia
– Muszę wyostrzyć to światło latarni – mówię, patrząc z oddali na nowy obraz. Maluję go dla Maxa – fascynata morza. – Nie. Jest dobrze – powstrzymuje mnie syn, spoglądając na dzieło okiem konesera.– Nie dość przebija ciemności – tłumaczę swój zamiar. Cały wieczór i cały dzień Kontynuuj czytanie
na białym polu
Piękna jest ta zima, śniegu zatrzęsienie, mroźne poranki z huczącym już piecem, który mój mąż rozpala skoro świt, jeszcze przed naszą poranną kawą. I wieczory o horyzoncie zaczerwienionym jak rumieńce. Co dzień więc odbywamy spacery, dłuższe i krótsze wędrówki, samotne, parami i grupowo, poranne, popołudniowe, polne i leśne. Kontynuuj czytanie

