Wciąż nie czuję smaków i zapachów. Nie tak, jakbym je czuć chciała, nie w całej pełni.Jabłko jest na przykład czymś twardym i chrupiącym, trochę słodkim, trochę kwaśnym, ale nie pachnie jak jabłko i nie ma smaku jabłka. Pomarańcza jest kwaśna jak cytryna z delikatnym dodatkiem słodyczy. Ale nic Kontynuuj czytanie
kalendarz
Dziś zaznaczałam w nowym kalendarzu nasze wszystkie urodziny i rocznice. Co roku zaskakują nas te nowe liczby:)Za parę dni skończę 47 lat, mężulek tyleż samo w kwietniu. A Hania mówi: to niemożliwe żebyście mieli aż tyle, wciąż zachowujecie się jak studenci:) Ma chyba rację. Trochę. Bo my nie Kontynuuj czytanie
Emilka
Laurka miała adwentowe postanowienie niejedzenia słodyczy. Wszystkie więc słodkości zbierała do specjalnej reklamówki. Reklamówka stała tuż obok łóżka zbieraczki na wypadek gdyby brat lub inny jakiś smakosz rodzinny chciał się dobrać do zapasów. – Nie mogę zasnąć – usłyszeliśmy na poły żałosny, na poły gniewmy szepcik w środku Kontynuuj czytanie
Gloria…
Życzenia… Ruttka z rodziną:) Ps. A po świętach już obiecuję, że się zbiorę i coś napiszę.
skrzyp, skrzyp…
Chyba jesteśmy jedynym regionem, na który napadał biały puch z anielskich pierzyn. Wszyscy znajomi z całej Polski piszą, że u nich nie ma ani grama.A u nas…Skrzyp, skrzyp… Spaceruję po sadzie, a śnieg wsypuje się w moje trzewiki. Otrzepuję zielone łapy choinek z ciężkiego puchu. Staję na sankowej Kontynuuj czytanie
przedświątecznie
Święta coraz bliżej.Spadł nawet przez chwilę tak oczekiwany biały puch, więc skorzystałyśmy z Lalcią skwapliwie i na tarasiku stanął malutki bałwanek z figlarnie zadartym noskiem z marchewki. Niestety na skutek upału ( 0 stopni) szybko spuścił nos na kwintę:)Do piernikowego ciasta dobrały się myszy. Dobrze, że coś mnie Kontynuuj czytanie
złote żniwo
Siedzę sobie z różańcem w salonie i nagle coś łaskocze mnie w kąciku oka.Obracam głowę i dostrzegam to figlarne coś w rogu obrazka na ścianie:) Zdaje się przeciągać jak kot, a potem wędruje po brzeżku złotej ramki… Jasny promień słońca. Przeczesał palcami liście draceny, odbił się Kontynuuj czytanie
długa droga z nocy
Pewnie to będzie najdłuższy wpis, jaki kiedykolwiek zrobiłam ma blogu. I pewnie jeden z najbardziej osobistych. Zmagałam się długo z myślą czy zamieścić te moje notatki tutaj. To trudne. Bo opowiadają historię z samych głębin serca. Ale ta myśl, że historie, które mi się przydarzają nie należą Kontynuuj czytanie
obdarowanie
W dniu, w którym po sześciu tygodniach zaczynasz czuć smaki, znaleźć – mimo połowy listopada – cztery dojrzałe poziomki. Zjeść jedną, rozkoszując się smakiem, a pozostałe trzy oddać córeczce. I wiesz na pewno – te poziomki, akurat dzisiaj, to nie przypadek. Dostrzegać… każdy Jego uśmiech, każdy gest, każde Kontynuuj czytanie
zaprowadzanie ładu
Największy zamęt na świecie pokonać można najprostszymi z rzeczy: białymi firankami w oknie, zapachem obiadu, dzbankiem gorącej herbaty parującym na stole,bukietem kwiatów. Muzyką płynącą jak strumień po kamieniach,uśmiechem,pachnącą praniem nową pościelą,ładem zaprowadzonym w kuchennej szafce,mruczeniem pralki,przekładaniem czerwonych paciorkow różańca, poskładaniem koców,strzepnięciem okruszyn ze stołu,dołożeniem szczapek drewna do Kontynuuj czytanie

