Koniec stycznia i pytanie, jak tam? Miesiąc spotkań noworocznych, pomyłek w dacie i czystego kalendarza. 31 stycznia to w pewnej rodzinie dzień podwójnych urodzin, które dzieli równiutkie sto lat. Te pierwsze przypadły w momencie rewolucji XX wieku wybuchających tu i tam, a te drugie trafiły na sam początek Kontynuuj czytanie
Udawanie
Po czasie świętowania i zawieszenia zwykłego rytmu dnia trzeba powrócić do codzienności, ale wciąż można cieszyć się tym, co zostaje: jeszcze kolędy i kolędowanie, jeszcze pierniki ( dobra, u mnie też ciasteczka do upieczenia), choinka jak najdłużej się da i prezenty, które służą i cieszą. Tak od dzieciństwa, Kontynuuj czytanie
Pytania pod sosną
Ktoś ze znajomych stwierdził, że między 24 a 31 grudnia następuje jakieś zawieszenie czasu i dni zlewają się w jedno. Rzeczywiście, jeśli jest się szczęściarzem, który może na ten czas przerwać aktywności zawodowe, tak jest. Pamiętam, jak z rodzeństwem chodziliśmy do dwóch różnych szkół i w jednym roku Kontynuuj czytanie
Na jubileusz
Wszystko doskonale zaplanowane – 10 kul ciasta uszykowane, wszystkie chłodzą się w lodówce i sukcesywnie trafiają na blachy. Wszystko jak zwykle pod kontrolą. Wypełniają się pudełka. I w chwili degustacji odkrycie, że … podstawowy składnik zawiódł. Robi się gorzko! Moja wina – nie sprawdziłam terminu. I co teraz? Kontynuuj czytanie
Takie wyzwanie
Kończy się pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. A ostatni wpis z 20 grudnia. To jak, udało się czy nie? Tak, tak, to było adwentowe wyzwanie rzucone przez moją przyjaciółkę. Podjęte, oczywiście. Próba: ” nulla dies sine linea”. Dziękuję za nią MWL i wiernemu Motylkowi, który w ogóle mnie Kontynuuj czytanie
Zagnieciony róg
Zwykle, gdy kupuję książki w pewnej księgarni, przychodzą fantastycznie spakowane i zabezpieczone. Aż mnie bawi wydobywanie ich z tych wszystkich „ograniczników” umieszczonych w pudełku. Prawie jak lalki do mojej kolekcji, których poprzednie właścicielki mają absolutnie cudowne pomysły na sposoby ochrony przed uszkodzeniem w czasie podróży. I jeszcze jedno Kontynuuj czytanie
Niby tak samo
W podręcznikach do nauki języka polskiego jako obcego można znaleźć lekcje mówiące o naszych zwyczajach świątecznych. Co do zasady my je wszyscy znamy i mówimy o nich jako o wspólnej tradycji, a jednak w każdej rodzinie znajdziemy modyfikacje. I tak jest fantastycznie. Jedni co roku wprowadzają jakieś nowe Kontynuuj czytanie
Mało oryginalnie
To właśnie na tym polega, żeby nie było oryginalnie, żeby było jak zawsze. Przynajmniej u mnie. Bo obok istoty tych świąt jest też całe bogactwo skojarzeń, odniesień i wspomnień. Są one bardzo osobiste i niech takie pozostaną. Żeby było jak zawsze musi być plan działań – ostatni tydzień Kontynuuj czytanie
Kartki – pierwsze: nie wyrzucaj!
Byłam kiedyś w domu, w którym świąteczne kartki od razu po przeczytaniu lądowały w śmieciach. Było to dawno, gdy odpadów się nie segregowało, a skrzynki pocztowe w okresie przedświątecznym wypełniały się korespondencją. Acha, jeszcze pisało się dłuuugie listy, korzystając z papeterii. Koperty miały takie wklejki z bibułki – Kontynuuj czytanie
O czasie
Kupuję tylko w sieci, bo nie tracę czasu. Płacę tylko online, bo oszczędzam czas. Gotuję tylko w iksie, bo to dużo szybciej. Kupuję półprodukty, żeby nie marnować czasu. Tik tak. Tik tak. Nie, nie czytałam tego artykułu, nie mam czasu. Nie, nie słucham Ygreka, za długie, nie mam Kontynuuj czytanie

