Co z tymi prezentami?

Dziś taki miły wieczór, pełen szeleszczących papierków, odwijanych wstążeczek, cukierków, a w niektórych rodzinach czas zdobywania sprawności pucybuta. O przyczynie będzie jutro, a dziś o prezentach. „Nie wiem, co im kupić, wszystko mają” albo „nie wiem, co chciałbym dostać, niczego nie potrzebuję” – ani jedno, ani drugie zdanie Kontynuuj czytanie

O płatnościach z Franią w tle

W  czasach, gdy zakładałam konto bankowe, musiałam to zrobić w określonym banku, określonym oddziale i bez możliwości użycia drugiego imienia, co miewało potem zabawne, a czasem irytujące konsekwencje. Tak, tak kiedyś było. Trochę później niż epoka powszechnego używania pralki Frani i oglądania „Zwierzyńca” w telewizorze „Ametyst” na nóżkach. Kontynuuj czytanie